Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, we wpisie na platformie X po raz kolejny odniósł się do sporu MSZ z Pałacem Prezydenckim, dotyczącego nominacji ambasadorów.
Spór o ambasadorów
"Czy Polska może mieć dwóch ambasadorów w jednym państwie? Nie" – zapytał we wpisie.
Prezydencki minister wyjaśnił, że "aby móc powołać ambasadora, poprzednik musiałby zostać odwołany". "A tego pan Sikorski w wielu przypadkach nie dopilnował. W 2024 roku bez konsultacji z prezydentem Andrzejem Dudą, nakazał powrót do kraju wielu ambasadorów. Konstytucja mówi wprost, że to »prezydent odwołuje«. Nie minister. Prezydent" – podkreślił.
Przydacz do Sikorskiego: Cóż szkodzi się dokształcić
Marcin Przydacz zauważył, że "Polska ma więc akredytowanych przy wielu państwach ambasadorów". "Nie są oni jednak dopuszczani do pracy na placówce przez pana Sikorskiego. Tak jest w przypadku Czech, Słowacji, Portugalii, Jordanii, Bośni, Czarnogóry, ZEA, Armenii, Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Litwy i wielu innych" – dodał.
"Nie może więc być mowy o powoływaniu nowych ambasadorów, jeśli poprzedni nie zostali odwołani. Dziwie się, że minister spraw zagranicznych tego nie wie. Być może powinien zapoznać się z przepisami prawa. Cóż szkodzi się dokształcić" – stwierdził.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej zaznaczył we wpisie, że "to, co możliwe, to powrót prawidłowo powołanych ambasadorów na swoje placówki i ewentualne przeprowadzenie całej procedury odwoławczej". "Minister wnioskuje zgodnie z ustawą. Prezydent podejmuje decyzje w oparciu o Konstytucje" – dodał.
"Inną możliwością jest wypracowanie porozumienia w sprawie obsady placówek w zgodzie z prawem i tradycją. A na to pan Sikorski nie ma zgody premiera. Zgodę ma za to na ciągłe atakowanie prezydenta, paraliżowanie służby zagranicznej i pokazywanie swojego braku przywiązania do zasad kultury i demokratycznego państwa prawa" – zakończył Marcin Przydacz.
MSZ nie umie porozumieć się z prezydentem w sprawie ambasadorów
Od 2024 roku trwa spór dotyczący nominacji ambasadorskich na linii MSZ – prezydent. W marcu 2024 roku minister Radosław Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur – zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu – zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta".
Na początku września prezydent Karol Nawrocki powiedział, że "było bardzo blisko" porozumienia z resortem spraw zagranicznych w sprawie nominacji ambasadorskich. Dodał, że porozumienie zostało wypracowane, ale „jakiś ze zwierzchników" szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów. W placówkach są w randze chargé d'affaires. Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór dotyczący nominacji ambasadorskich wciąż trwa. Zarówno były prezydent Andrzej Duda, jak i obecny – Karol Nawrocki, sprzeciwiali się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, szefa placówki we Włoszech.
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu.
Czytaj też:
Przydacz uderza w Tuska i Sikorskiego. "Mając na uwadze możliwą obecność Putina" Czytaj też:
"Dworzanom pana prezydenta uświadamiam". Sikorski reaguje na wpis Przydacza
