Ardanowski: Problem z Kołodziejczakiem jest poważniejszy

Ardanowski: Problem z Kołodziejczakiem jest poważniejszy

Dodano: 
Michał Kołodziejczak, Krzysztof Rutkowski
Michał Kołodziejczak, Krzysztof Rutkowski Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Prokuratura powinna zbadać także ewentualne powiązania Michała Kołodziejczaka ze służbami specjalnymi – ocenił Jan Krzysztof Ardanowski.

Parlamentarzysta Wolnych Republikanów, były minister rolnictwa i przewodniczący Rady ds. Rolnictwa przy prezydencie Karolu Nawrockim był w poniedziałek gościem Jaśminy Nowak w Radio Wnet. Polityk po raz kolejny mówił o pilnej potrzebie ratowania polskiego rolnictwa, które nie powinno być podporządkowane celom Komisji Europejskiej.

Na początku audycji Ardanowski został zapytany o sprawę Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Jak ujawnił Kanał Zero, kolejne kobiety zdecydowały się złożyć zeznania obciążające tego polityka.

Ardanowski: Mówi się, że Kołodziejczak był prowadzony przez służby

Poseł przypomniał, że w przeszłości część polskiego środowiska rolniczego wiązała pewne nadzieje z Michałem Kołodziejczakiem. Część młodych rolników walczących o interesy polskiego rolnictwa zaufało mu, kiedy współtworzył AgroUnię.

– Okazało się, że dla niego osobista kariera, bycia posłem, potem wiceministrem była ważniejsza. To wykorzystał Donald Tusk – powiedział Ardanowski. – Ale problem jest poważniejszy. Kto Kołodziejczakiem przez te lata manipulował, kto nim kręcił, kto decydował o jego działaniach? – zwrócił uwagę, dodając, że pewnym okresie Kołodziejczak, chcąc wylansować się na lidera rolniczego, podejmował bardzo spektakularne działania, organizował protesty. – Rolnicy mu wierzyli, zbierał spore pieniądze przy okazji na różnego rodzaju zbiórki internetowe. Ale również – o czym teraz wiele osób mówi – był prowadzony przez służby specjalne. W jego otoczeniu były takie osoby, które go szkoliły, mówiły, w jaki sposób się zachowywać, wypowiadać – powiedział polityk.

– Obserwowaliśmy, co zresztą było przedmiotem dziennikarskich śledztw, w minionych latach, kiedy jeszcze był aktywny na ulicach, to był taki zadymiarz do wynajęcia. Jeżeli ktoś potrzebował kogoś zastraszyć, ustawić, różne gminy, które podejmowały działania, często w obronie rolników – bo Kołodziejczak wcale nigdy nie bronił rolników, gospodarstw mniejszych – tylko raczej chodziło mu o różnego rodzaju duże firmy, ale również w atakach politycznych – powiedział Ardanowski.

– Między innymi to było łajdactwo, kiedy służby specjalne chciały zaatakować ówczesnego wiceministra rolnictwa Tadeusza Romańczuka. Kołodziejczak pojawił się przed jego domem prywatnym, wszedł na podwórze i robił aferę. Czyli się to wszystko było nakręcane. Więc ja śmiem twierdzić, że Kołodziejczak był w jakiś sposób powiązany ze służbami specjalnymi, które rozgrywały raz jednych, raz drugich. Teraz akurat jest komuś przydatne napiętnowanie Kołodziejczaka, bo to może będzie jakimś obciążeniem dla Donalda Tuska – ocenił Ardanowski.

Były minister podkreślił, że zadaniem organów ścigania jest ustalenie prawdziwości doniesień o zachowaniu Kołodziejczaka, w szczególności dotyczących jego relacji z kobietami i współpracownikami.

Czytaj też:
ABW odsyła Kołodziejczaka do prokuratury. "Nie prowadzimy dalszych czynności"
Czytaj też:
Te zeznania pogrążą Kołodziejczaka? Kolejne kobiety przerywają milczenie

Źródło: Radio Wnet
Czytaj także