Kochani, strasznie nas martwi powracający co jakiś czas dyskurs związany z przymusowym poborem do armii.
Niestety sytuacja jest, jaka jest i co pewien czas musimy znosić te wszystkie informacje, jakie się pojawiają w przestrzeni publicznej o tym, że teraz to już na pewno będziemy mieć przynajmniej obowiązkowe przeszkolenie, a docelowo dwa lata w kamaszach. Przecież my nawet nie wiedzieliśmy, co to są kamasze, a jak zgooglaliśmy, to się okazuje, że średnio to pasuje do baggy jeansów, nawet na nieco starszej młodzieży:/.
Nie podoba nam się w wojsku przede wszystkim to, iż kładziony jest w nim nacisk na sprawność fizyczną i tężyznę, a naszym zdaniem kultywowanie wyłącznie przymiotów ciała w celach korzystania z niego jak narzędzia jest uwłaczające.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
