Jak donosi korespondentka RMF FM z Brukseli, zainteresowanie drugą pulą środków z SAFE jest mniejsze niż początkowo sądzono. Z programu zrezygnowały Włochy, Węgry, Hiszpania i Portugalia. Także Rumunia, Łotwa i Estonia mogą nie móc skorzystać ze środków z powodu trudnej sytuacji budżetowej.
W tej sytuacji o pieniądze będzie wnioskować najprawdopodobniej 5 lub 6 państw, wśród których jest Polska. Bruksela nie ukrywa, że to właśnie Warszawa budzi jej największe nadzieje na to, że pieniądze zostaną wydane. Według unijnych urzędników, to nasz kraj ma największą zdolność kredytową wśród wszystkich kandydatów.
Tymczasem rząd Donalda Tuska, po początkowych entuzjastycznych zapowiedziach, wydaje się studzić emocje. Zgodnie z przepisami, beneficjent programu nie może samodzielnie kupować uzbrojenia, lecz musi robić to wspólnie z innym państwem członkowskim. UE chce także, aby do tego mechanizmu włączyć Ukrainę. Polska chce jednak inwestować przede wszystkim we własne siły zbrojne i zwiększać zdolności obronne Wojska Polskiego.
Ukraina dostanie pieniądze z SAFE?
We wrześniu przewodnicząca Komisji Europejskiej zapowiedziała, że niewykorzystane pieniądze z SAFE zostaną przeznaczone na realizację ukraińskich projektów obronnych.
W przemówieniu wygłoszonym na forum Parlamentu Europejskiego Ursula von der Leyen podsumowała najważniejsze działania i osiągnięcia UE ze swojej perspektywy oraz przedstawiła priorytety na kolejny rok. Oprócz zapowiedzi dotyczących zwiększenia innowacyjności oraz utrzymania obecnego kursu polityki klimatycznej, von der Leyen zapowiedziała także uruchomienie wspólnego programu obronnego z Ukrainą. Jego finansowanie będzie pochodziło z niewykorzystanych środków z SAFE. Mowa tu o od 10 do nawet 20 mld euro.
Czytaj też:
Co dalej z SAFE? Wicepremier ujawnia Czytaj też:
Kupiony z SAFE sprzęt nie ma swoich magazynów. Poważny problem MON
