Głosował wbrew własnej rekomendacji ws. wyborów. Szumowski tłumaczy swoją decyzję

Głosował wbrew własnej rekomendacji ws. wyborów. Szumowski tłumaczy swoją decyzję

Dodano: 27
Łukasz Szumowski, minister zdrowia
Łukasz Szumowski, minister zdrowia / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Uważam, że to jest lepsze wyjście niż gdybym się obraził i powiedział "ustawa jest jaka jest i dziekuję państwu" –  mówił podczas konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski odnosząc się do wczorajszego głosowania nad ustawą dotyczącą wyborów prezydenckich.

Sejm przyjął wczoraj ustawę Prawa i Sprawiedliwości ws. wyborów. Projekt PiS zakłada, że w wyborach prezydenckich 2020 r. głosowanie będzie się odbywać w lokalach wyborczych. Dla chętnych będzie także możliwość głosowania korespondencyjnego. Za przyjęciem projektu opowiedziało się 244 posłów, przeciw było 137, 77 wstrzymało się od głosu.

Wśród osób, które poparły tzw. wybory hybrydowe był minister zdrowia Łukasz Szumowski. O to, dlaczego poparł rozwiązanie sprzeczne z własną rekomendacją, w myśl której bezpieczne wybory w tradycyjnej formie mogą się odbyć dopiero za dwa lata, minister został zapytany podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

– Mogłem się obrazić i powiedzieć, że nie głosuję i przeszłaby ustawa, która by nie gwarantowała powszechnego głosowania korespondencyjnego, które ja nadal rekomenduje. Te poprawki które zgłosiłem umożliwiają, po pierwsze – czas pięciu dni roboczych, żeby się zarejestrować, a więc dają realną możliwość dużej grupie osób zarejestrowania się i zagłosowania zgodnie z moimi rekomendacjami. Po drugie: jeżeli będzie sytuacja epidemiczna trudna, to wtedy rozporządzenie moje mówi, że tylko wybory korespondencyjne w danym regionie są możliwe. Czyli jest ta ewentualność, że jeżeli się okaże, że sytuacja będzie trudna, będziemy głosowali korespondencyjnie. Jak się okaże, że będziemy wszyscy się cieszyli, że w danym województwie sytuacja będzie taka, że nie ma ani jednego chorego, to sytuacja będzie zupełnie inna niż była przed dwoma tygodniami (...). Więc tutaj jest ta możliwość, że minister zdrowia - jeśli sytuacja epidemiczna jest trudna, zarządza wybory korespondencyjne na danym terenie. Trzecia rzecz, na której mi zależało, to jest odpowiednia ilość urn w standardzie europejskim. Tzn. na 750 osób, które głosują korespondencyjnie, musi być musi być jedna skrzynka czy urna. To daje szansę, że ci którzy głosują korespondencyjnie, a którzy obawiają się ryzyka, moga nie stykać się z innymi – tłumaczył.

Minister podkreślił, że przy założeniu tych trzech elementów wciąż rekomenduje wybory korespondencyjne. – Uważam, że to jest lepsze wyjście niż gdybym się obraził i powiedział "ustawa jest jaka jest i dziekuję państwu". No, nie. Działam na rzecz bezpieczeństwa publicznego i taką możliwość bezpiecznych wyborów korespondencyjnych zapewniłem również w tej ustawie – skwitował.

twitterCzytaj też:
Maseczki przekazane Polsce przez UE bezużyteczne. Szumowski: To smutna informacja
Czytaj też:
"Jesteśmy w trudnej sytuacji z tą kandydaturą". Nieoczekiwana szczerość polityka PO nt. Kidawy-Błońskiej

Źródło: TVP Info
 27
Czytaj także