Kraj"To wymaga od nas bardzo delikatnych działań". Gmyz o sytuacji na Białorusi

"To wymaga od nas bardzo delikatnych działań". Gmyz o sytuacji na Białorusi

Cezary Gmyz
Cezary Gmyz / Źródło: PAP / Arek Markowicz
Dodano 9
Polscy politycy kierowali się do tej pory pragmatyzmem, wychodząc z założenia, że wprawdzie Białoruś nie jest z całą pewnością krajem demokratycznym, ale pozostaje pytanie, co by się stało, gdyby wpadła w ręce Władimira Putina – ocenił dziennikarz "Do Rzeczy" i korespondent TVP w Berlinie Cezary Gmyz.

Po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi, które - według oficjalnych informacji - wygrał Aleksandr Łukaszenko, obywatele tego kraju wyszli na ulicę wielu miast kraju. Białorusini protestują przeciwko sfałszowaniu wyniku wyborów. Za udział w manifestacjach zatrzymano do wczoraj ok. 700 osób.

Do sytuacji u naszych sąsiadów odniósł się na antenie Polskiego Radia 24 Cezary Gmyz. Dziennikarz zwracał w tym kontekście uwagę na aspekt stosunków niemiecko-rosyjskich. Według niego, "w Niemczech dominuje przekonanie, w którym między Odrą a Berezyną rozciąga się terra incognita". – Duża część niemieckich mediów nie uważa tego obszaru za priorytet polityki zagranicznej kraju. Czynnik rosyjski w polityce niemieckiej odgrywa bardzo dużą rolę, Berlin od wielu lat orientuje się na Rosję, którą uważa za swojego głównego partnera – podkreślał w rozmowie z Michałem Rachoniem.

– Chcemy by Rosja pozostała jak najdalej od granic UE i NATO – wskazał. Dziennikarz "Do Rzeczy" ocenił, że do tej pory polscy politycy kierowali się pragmatyzmem, wychodząc z założenia, że choć Białoruś nie jest z całą pewnością krajem demokratycznym, to pozostaje pytanie, co by się stało, gdyby wpadła w ręce Władimira Putina. – Sytuacja byłaby gorsza, granica z Rosją uległaby istotnemu wydłużeniu – ocenił.

Cezary Gmyz wyraził pogląd, iż strona polska w sprawie sytuacji na Białorusi powinna podejmować bardzo "delikatne" działania. Jak podkreślił, mamy tam nie tylko swoje interesy, ale także polską ludność.

– Odsetek ludności tam żyjącej i kultywującej polskość, jest największy wśród krajów za polską granicą – przypomniał dziennikarz.

Czytaj także:
Tusk próbował uderzyć w rząd. Teraz przeprasza
Czytaj także:
"Jako sąsiedzi Białorusi apelujemy...". Wspólne oświadczenie prezydentów Polski i Litwy

/ Źródło: Polskie Radio 24

Czytaj także

 9
  • Antygmyzy IP
    PISczyki . Jak Polska walczyła o wolność - identycznie argumentowały europejskie piszczyki - strasząc Rosją , że Jaruzelski nie taki zły . Fuj
    Dodaj odpowiedź 1 6
      Odpowiedzi: 0
    • Gmyz19 IP
      Gmyzior , a ta przestań .....dolic o Białorusi , siedzisz w Landzie widzisz jak lekarze protestują przeciw temu szaleństwu virus Sars cov a ty pleciesz bzdury o Białorusi . Co ty tam robisz w tym landzie ? Nie znasz jęzora ? To pisz ,to ci pomożemy !
      Dodaj odpowiedź 1 10
        Odpowiedzi: 0
      • Janusz IP
        30 lat nikogo Bialorus nie interesowala w polskim ministerstwie niczego., bo napewno nie polityki zagraanicznej.ZTeraz si e debile obudzili.
        Brali dobry szmal , te przyglupy i co zrobili? No wiec nic.
        Lukaszenka slal sygnaly,Polska , kolchoz,
        te debile go olaly i jedne i drugie.
        At eraz majdan,
        POskie MSZ to debile a kolchoz to debile do kwadratu.
        Szczesc Boze!
        Dodaj odpowiedź 2 14
          Odpowiedzi: 0
        • smutna refleksja IP
          Różnie to się może skończyć. Rosja się wmiesza? Może Chiny udzielą pomocy (Łukaszenka ostatnio kupował u nich sporo wojskowego sprzętu) i obsadzą Białoruś okrążając Rosję? USA udzieli pomocy?
          Polska widać nie ma nic do gadania, nawet mała Litwa dziś jest rzecznikiem Białorusi w UE, a nie Polska.

          Czy ludzie pogonią Łukaszenkę? Ten ma za dużo do stracenia: miliardy prywatnego majątku, władzę, wolność a może życie. Czy białoruska milicja będzie go bronić do końca? Zbudował strukturę nomenklatury odciętą od społeczeństwa, tam milicja żyje w osobnych osiedlach z rodzinami i nie bardzo miesza się ze społeczeństwem. Oni pójdą w zaparte. A czy społeczeństwo pójdzie na całość? Na razie próbują pokojowo, mimo brutalnej odpowiedzi ze strony władzy. Pytanie czy zmienią zdanie, czy otoczą te osiedla milicji, odetną prąd, wodę, zaleją ściekami, podpalą, będą ścigać rodziny? Tak potraktowany OMON może stać się w końcu zwierzyną. Przecież nie muszą z nimi walczyć wtedy gdy są uzbrojeni na ulicach, w rynsztunku i ze sprzętem. Mogą zacząć na nich polować gdy zdejmują ekwipunek. Jak się całe społeczeństwo wnerwi, to i lekarz poda nie taki lek, a mechanikowi zepsują się hamulce w samochodzie rodziny OMON-owca, zapłonie dom oficera OMONu, dzieci będą się bały wyjść na ulicę. Przecież tych ludzi jest X-razy więcej niż obrońców Łukaszenki. Ci strajkujący z fabryki wielkich ciężarówek mogą tymi ciężarkami rozjechać radiowozy OMONu. Ciekawe jak długo wytrzymają pokojowo?
          Bo dostali prosty sygnał: my wilki, chcemy z was zrobić niewolników, chcemy byście jak barany dawali się strzyc i patrzyli jak zarzynamy nieposłusznych. Zasłony spadły.

          Co ciekawe, część tych scen z Białorusi przypomina trochę to co dzieje się u nas. Fakt, nie na taką skalę, fakt że dotyczy jakiś mniejszości społeczeństwa, których styl życia nie każdemu się podoba. Ale też policja służy do zastraszania, zamykania na dołek na 48 godzin nawet przypadkowych przechodniów, nachodzenia po domach, przeprowadzania poniżających rewizji osobistych. Czyste zastraszanie myślących inaczej niż oficjalna linia władzy. Stąd w UE nie reagują na apele polskich władz i mała Litwa robi za lidera regionu w sprawie Białorusi. Choć Polska powinna. Ciekawe ilu w rządzie po cichu kibicuje Łukaszence, bo sami by tak chcieli?
          Dodaj odpowiedź 0 11
            Odpowiedzi: 0
          • Karty już rozdane. IP
            USA w ostatnim okresie zrobiły dużo, by porozumieć się z reżimem w Mińsku. Pompeo był 1 lutego w Mińsku. Nie ma też wątpliwości, że Litwa ściśle koordynuje swoje działania z Waszyngtonem, który tak delikatne misje woli jednak powierzać stabilnej i przewidywalnej Litwie, a nie Polsce. Bo w Polsce Cichanouską natychmiast cześć polityków namawiałaby do tego, by wzywała ludzi na Białorusi do wychodzenia na ulice. Cel USA jest tymczasem zupełnie inny – chodzi o to, by ludzie wrócili do domów. Dlaczego ? USA szykują się do wojny z Chinami i nie chcą zadzierać z Putinem. Tylko ktoś o intelekcie bezobjawowym, może tego nie rozumieć. Niestety takich pełno w rządzie. Z punktu widzenia Wilna oznacza to, że Litwa faktycznie odgrywa znaczną rolę w obecnym kryzysie białoruskim, a my też taką … tylko że w TVP Info.
            Dodaj odpowiedź 5 5
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także