Epidemiolog: Wygląda, jakby w tej chwili rządzący gasili pożary

Epidemiolog: Wygląda, jakby w tej chwili rządzący gasili pożary

Dodano: 22
fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Grzegorz Momot
– My epidemiolodzy ostrożnie podchodzimy do takich jednorazowych nagłych, wzrostów liczb. Musimy obserwować, czy możemy mówić o trendzie, ale żeby to stwierdzić – trzeba obserwować dane w następnych dniach – powiedziała na antenie RMF24 prof. Maria Gańczak.

Co jest przyczyną wzrostu liczby zakażonych? – Na to składa się wiele czynników. Jednym z nich jest to, że zmieniła się strategia testowania w Polsce. Na początku testowaliśmy osoby z dużych ognisk, nie tylko pełnoobjawowe. W tej chwili testujemy głównie osoby z objawami – wskazała ekspertka.

– Z punktu widzenia epidemiologa to nie jest dobrze, bo zakażenia pochodzą również od osób bezobjawowych i wtedy one stają się niekontrolowanym źródłem zakażeń dla innych – powiedziała prof. Gańczak. – Myślę, że to przesłanie prezydenta Trumpa jest nam Polakom bliskie, bo podobne słyszeliśmy od naszego premiera. Oczywiście nie ma to pokrycia w sytuacji epidemiologicznej – komentowała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM prof. Maria Gańczak. Prezydent USA wychodząc ze szpitala zapewnił, że nie trzeba się bać wirusa.

Red. Marcin Zaborski pytał profesor Gańczak o to, czy obawia się wzrostu zachorowań w związku ze zbliżającym się świętem Wszystkich Świętych. – Trzeba się zastanowić, czy w tym szczególnym roku tłumnie odwiedzać cmentarze. Może to rozłożyć na kilka dni. A jeżeli już musimy podróżować w te święta, to trzeba bezwzględnie uważać w środkach komunikacji zbiorowej – podkreśla epidemiolog.

Czytaj też:
Po skierowanie trzeba się zgłosić... uderzając kijem w parapet
Czytaj też:
"Filozofia upraszczania". Premier: Te zmiany ułatwią podejmowanie decyzji

Źródło: RMF 24
 22
Czytaj także