Ks. Isakowicz-Zaleski o "Tygodniku Powszechnym": Dobra decyzja, ale spóźniona o 20 lat

Ks. Isakowicz-Zaleski o "Tygodniku Powszechnym": Dobra decyzja, ale spóźniona o 20 lat

Dodano: 45
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski / Źródło: PAP / Waldemar Deska
– To dobra decyzja, ale spóźniona o jakieś 20 lat. Obecny „Tygodnik Powszechny” poza nazwą ma niewiele wspólnego z pismem, które tuż po II wojnie światowej założył kard. Adam Sapieha, udzielając gościny temu pismu w Kurii Krakowskiej. „Tygodnik” ma piękną kartę z czasów komuny, kiedy był rzeczywiście środowiskiem niezależnym. Po roku 1990 ewidentnie zboczył z tej drogi, przede wszystkim wiążąc się politycznie z Unią Wolności – mówi w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Archidiecezja Krakowska wypowiedziała umowę najmu redakcji „Tygodnika Powszechnego”. Jak Ksiądz ocenia tę decyzję?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: To dobra decyzja, ale spóźniona o jakieś 20 lat. Obecny „Tygodnik Powszechny” poza nazwą ma niewiele wspólnego z pismem, które tuż po II wojnie światowej założył kard. Adam Sapieha, udzielając gościny temu pismu w Kurii Krakowskiej. „Tygodnik Powszechny” ma piękną kartę z czasów komuny, kiedy był rzeczywiście środowiskiem niezależnym. Po roku 1990 ewidentnie zboczył z tej drogi, przede wszystkim wiążąc się politycznie z Unią Wolności. Niektórzy bardzo ważni redaktorzy, np. Józefa Hennelowa i Krzysztof Kozłowski byli posłami tej partii. Później nastąpił dziwaczny mariaż z „Gazetą Wyborczą” i środowiskiem lewicowo-liberalnym.

Co sprawiło, że redakcja zdecydowała się pójść w tę stronę?

To była decyzja redakcji, z której odeszło bardzo wiele osób. Należy pamiętać, że były bardzo duże przetasowania personalne, wiele osób odeszło do innych środowisk, a ci, którzy pozostali, widzieli swoją przyszłość w ścisłej współpracy z Unią Wolności i „Gazetą Wyborczą”, czyli środowiskiem m.in. Adama Michnika. Kard. Franciszek Macharski w 1991 roku odebrał temu pismu prawo do posiadania asystenta kościelnego.

Ale nazwa „katolickie” pozostała w podtytule pisma.

Muszę powiedzieć z całą szczerością, że przynajmniej 20 lat temu władze kościelne powinny ją odebrać. Wówczas, po śmierci śp. Jerzego Turowicza, nastąpiło odejście od głównej linii, którą przedtem prezentował „Tygodnik Powszechny”. Umowa dotycząca siedziby redakcji powinna być wypowiedziana, ponieważ obecność tego pisma w siedzibie kurii i używanie tytułu „katolickie” wprowadza w błąd i sieje potworny zamęt wśród wiernych. Redakcja ma prawo dokonywać swoich wyborów, ale nie może być tak, że siedzi okrakiem i raz uchodzi za pismo katolickie, a raz za lewicowe.

Czy ta strategia znajduje wielu zwolenników wśród wiernych?

Jestem gorącym zwolennikiem wolności słowa i uważam, że redakcje powinny same tworzyć sobie linię programową. Błąd „Tygodnika Powszechnego” polega na tym, że kurczowo trzyma się siedziby kurii, korzysta z tej gościnności, nie reprezentując wartości katolickich. Dziwię się, że władze kościelne podjęły tę decyzję dopiero teraz.

Skąd mogło wynikać to tolerowanie „Tygodnika Powszechnego” w siedzibie kurii?

Tego nie wiem. Skarg, które były kierowane w sprawie zamętu, który siał „Tygodnik” była ogromna ilość. Nie tylko nie reagowano na te głosy, ale również jest tajemnicą poliszynela, że kard. Stanisław Dziwisz wspierał to pismo. Powinien tę sprawę uporządkować, ale zrobił to dopiero jego następca abp Marek Jędraszewski.

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 45
Czytaj także