Finalista "Top Model" odpowiada na zarzuty. "Mojego podpisu nie było na niczyim ciele"

Finalista "Top Model" odpowiada na zarzuty. "Mojego podpisu nie było na niczyim ciele"

Dodano: 11
Komunikat stacji ukazał się na Facebooku programu "Top Model". To reakcja na doniesienia medialne na temat jednego z finalistów programu – Dominica D’Angelica.
Komunikat stacji ukazał się na Facebooku programu "Top Model". To reakcja na doniesienia medialne na temat jednego z finalistów programu – Dominica D’Angelica. / Źródło: Facebook / Top Model TVN
Kilka miesięcy po usunięciu z programu "Top Model", Dominic D'Angelica odpowiada na stawiane mu zarzuty.

„”W listopadzie ubiegłego roku, dzień przed finałem 9. edycji programu „Top Model”, serwis Pudelek.pl poinformował, że dotarł do materiałów potwierdzających kryminalną przeszłość jednego z finalistów.

"Według dokumentów dostępnych na oficjalnych stronach rządowych kalifornijskiego hrabstwa Amador, Dominic D'Angelica został w 2011 roku skazany za uprawianie seksu oralnego z osobą nieletnią, poniżej 16. roku życia. Sam miał wtedy 22 lata. D'Angelica miał dostać wyrok 60 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata" – podawał wówczas serwis.

W odpowiedzi na doniesienia medialne D’Angelico został usunięty z programu. "W związku z informacjami o przeszłości Dominica D’Angelica, który okazał się skazany w Stanach Zjednoczonych za przestępstwo seksualne, został on usunięty z finału Top Model" – poinformował 24 listopada Dyrektor Pionu Komunikacji Korporacyjnej w TVN Grupa Discovery.

D'Angelica odpowiada na zarzuty

Dzisiaj serwis Pudelek.pl opublikował wywiad z modelem, w którym D-Angelica odnosi się do stawianych mu zarzutów. Model tłumaczy, że zgodnie z amerykańskim prawem, nigdy nie został uznany za winnego, chociaż został skazany.

D'Angelica podkreślił jednocześnie że żałuje pójścia na układ z prokuraturą, ponieważ teraz wiele osób myśli, że jest on winny. Ponadto model oskarża sąd przed których stanął o stronniczość i twierdzi, że nie miał okazji przedstawić swojej wersji wydarzeń.

– Nie miałem okazji zeznawać, nigdy nie wysłuchano mnie, ani moich świadków, ani mojego prawnika przez przysięgłych, którzy nie mogli się pojawić. Więc byłem w trudnej sytuacji. Za rzeczy, o które byłem oskarżony, wyroki wynoszą od sześciu, ośmiu do dziesięciu lat więzienia. Zostałbym też zarejestrowany jako przestępca seksualny, więc dla mnie było to bardzo trudne – tłumaczy model.

„Mojego podpisu nie było na niczyim ciele”

D'Angelica przedstawia w wywiadzie także swoją wersję wydarzeń z nocy, kiedy miało dojść do przestępstwa. Jak zapewnia model, nie miał on żadnego kontaktu z nastolatka, którą rzekomo wykorzystał seksualnie.

W wywiadzie D'Angelica odniósł się także do oskarżeń, że jego podpis widniał na ciele ofiary.

– Mojego podpisu nie było na niczyim ciele. Mojego podpisu nie było na butelce... Dowód, który mieli, to zdjęcia ciał z małymi graffiti, rysunkami i napisy na butelkach alkoholu, który pili – tłumaczy model.

"TVN kazał mi się nie wypowiadać"

W rozmowie z dziennikarzem, D'Angelica nie krył też złości na stację TVN, która zdecydowała o usunięciu go z programu.

– Nawet o tym nie wiedziałem. Dziennikarze do mnie dzwonili i pytali, jak się czuję po tym, jak zostałem zdyskwalifikowany. Wtedy wszedłem na stronę "Top Model" i tam było oświadczenie (o wyrzuceniu go z programu – red.) i niedługo po tym zadzwonił do mnie producent – relacjonuje model.

– Nie powiedzieli zbyt wiele. Coś w stylu: "Dyskwalifikujemy cię z finału". I to tyle. A ja powiedziałem: "Wysłałem wam wszystko, czego potrzebowaliście. Poprosiliście mnie o wszystko, a ja wam wszystko dałem, mówiliście mi, żebym był cicho". Bo to TVN kazał mi się nie wypowiadać – dodaje D'Angelica.

Czytaj też:
"Oszukano widzów wolnych mediów". Mocne słowa w liście pracowników TVN

Źródło: pudelek.pl
+
 11
Czytaj także