Sprawa Ciełuszeckiego. Kolejne absurdy w trakcie procesu

Sprawa Ciełuszeckiego. Kolejne absurdy w trakcie procesu

Dodano: 52
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Sąd Okręgowy w Białymstoku odrzucił wszystkie wnioski obrońców przedsiębiorcy Mirosława Ciełuszeckiego, który jest sądzony za to, że chciał oszukać samego siebie. Serial trwa już dwadzieścia lat.

Sąd Najwyższy odrzucił poprzedni wyrok, jako skandaliczny. Jednak Sąd Okręgowy sądzi przedsiębiorcę teraz z innego paragrafu, z którego wcześniej został uniewinniony. Podczas rozprawy prokuratura podtrzymała zarzuty, a sąd w trakcie rozprawy odrzucił wszystkie wnioski dowodowe obrony i ograniczył możliwość końcowej mowy oskarżonemu.

To nie procesy PRL, ale sąd w wolnej Polsce. I kolejna odsłona trwającego od blisko dwudziestu lat procesu, w którym oskarżony jest przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki.

Kuriozum w sądzie

Sprawę opisujemy od lat, ale krótko ją przypomnimy. Mirosław Ciełuszecki został oskarżony o to, że oszukał sam siebie i działał na niekorzyść własnej firmy.

Firmie np. sprzedał swoje prywatne działki, z których pieniądze z powrotem wpłacił na konto spółki. Podczas procesu sąd, prokuratura lub biegły (odpowiedzialnością się przerzucają) zgubili dowody, które miały świadczyć na korzyść oskarżonych. Jednemu z biegłych przelew ELIXIR kojarzył się z płynem.

Sąd pierwszej instancji skazał Ciełuszeckiego za działanie na szkodę firmy, ale uniewinnił z zarzutu oszustwa, bo przecież nie można – według sądu – oszukać samego siebie. Jednak Sąd Apelacyjny wyrok podtrzymał, ale przy okazji nakazał ponowne rozpatrzenie przez sąd poprzedniej instancji sprawy rzekomego oszustwa. Kasacja wyroku trafiła do Sądu Najwyższego.

Ten ją uznał. Nie zostawił na poprzednim wyroku suchej nitki. W uzasadnieniu padły słowa o „rażących błędach” i „obrazie sprawiedliwości”.

Jednak wyrok SN, choć dla Ciełuszeckiego w miarę korzystny, nie odnosił się do wcześniejszego zarzutu rzekomego oszustwa. I w piątek, 5 marca przed Sądem Okręgowym w Białymstoku odbyła się rozprawa. Jej przebieg był jednak dość osobliwy…

Wnioski odrzucone, oskarżony odrzucony

Jak się dowiedzieliśmy, rozprawa w Sądzie Okręgowym w Białymstoku miała zaskakujący przebieg. Prokurator podtrzymał oskarżenie, zaś sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe.

Także te o załączenie duplikatów, zgranych z zaginionego komputera z serwerem (opisywana również przez nas sprawa zgubionych dowodów). Sąd Najwyższy ustalił bowiem, że jeden z biegłych, zanim doszło do zgubienia komputera i serwera firmy, zgrał dokumenty na inny nośnik.

Obrona domagała się, by duplikaty tych dokumentów zostały dołączone do sprawy jako dowody. Sąd wniosek ten jednak odrzucił. – To samo w sobie jest skandalem, bo przypomnę, że komputer z serwerem, który zaginął, zawierał dowody mogące świadczyć o niewinności Mirka. I teraz Sąd Najwyższy ustala, że są duplikaty zagubionych dowodów. Obrona chce ich dołączenia, a sąd wniosek odrzuca. To niezrozumiałe. Sąd pozwolił mi uczestniczyć w rozprawie, jako przedstawiciel Mirosława Ciełuszeckiego, ale odmówił głosu. Ale największym skandalem było to, że nie pozwolił na wygłoszenie pełnej mowy końcowej oskarżonemu! – nie kryje oburzenia Klaudiusz Wesołek, publicysta, obrońca praw człowieka z fundacji Wolność i Pokój.

Mirosławowi Ciełuszeckiemu zarzuca się „działanie z zamiarem oszustwa”. Warto podkreślić, że oszukanym w tej sprawie miał być… sam przedsiębiorca, bo chodziło o firmę, w której był wyłącznym właścicielem.

I Sąd Najwyższy odrzucając poprzedni wyrok wyraźnie stwierdził, że nie można oszukać samego siebie. Sprawa toczy się już prawie dwadzieścia lat, ale tym razem działanie sądu jest wręcz błyskawiczne.

Po odrzuceniu wszystkich wniosków obrony białostocki sąd zapowiedział ogłoszenie wyroku w środę, 17 marca.

Czytaj też:
To już nękanie? CIełuszecki będzie sądzony. Choć był z tego zarzutu uniewinniony
Czytaj też:
Sprawa zniszczonego przedsiębiorcy. Sąd Najwyższy: Wyrok rażąco sprzeczny ze standardami

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 52
Czytaj także