• Łukasz WarzechaAutor:Łukasz Warzecha

Gra w reparacje

Dodano: 
Zrujnowane budynki przy ul. Świętojańskiej na Starym Mieście w Warszawie, 1945 r.
Zrujnowane budynki przy ul. Świętojańskiej na Starym Mieście w Warszawie, 1945 r. Źródło: fot. NAC
Kwestia reparacji mogłaby być pożytecznym narzędziem w dobrze zaplanowanej, rozpisanej na role i kompetentnie prowadzonej polityce zagranicznej. Niestety, wszystko wskazuje na to, że jest głównie grą na rynek wewnętrzny

Musimy domagać się naszych praw, także tych wynikających z historii, oraz odrzucić mikromanię narodową, kompleksy, które nam wmawiano” – powiedział podczas obchodów Święta Niepodległości Jarosław Kaczyński, wspominając kwestię reparacji od Niemiec. Można odnieść wrażenie, że w niektórych sprawach nie tylko wyleczyliśmy się z kompleksów, lecz także popadliśmy w chorobę odwrotną: namiętnie pobrzękujemy szabelką, nie licząc zysków i strat ani nie licząc się z realiami. Przekaz, jaki płynie do opinii publicznej ze strony polityków PiS – przede wszystkim posła Arkadiusza Mularczyka, który uznał reparacje za swój temat – jest prosty: reparacje nam się należą, więc będziemy się ich domagać i dopniemy swego. Większość publiczności poprzestaje na tym stwierdzeniu, dostrzegając moralną słuszność naszego postulatu. Tyle że w polityce międzynarodowej racje moralne o niczym nie decydują.

Artykuł został opublikowany w 47/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także