KrajKolaż Warzechy

Kolaż Warzechy

Łukasz Warzecha,
Łukasz Warzecha, "Do Rzeczy" / Źródło: DoRzeczy.pl
Dodano 21
Lubię pomagać ludziom. Tym razem chciałbym pomóc ludziom z Fundacji Schumana, którą kieruje Marcin Zaborowski, niegdyś dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, mianowany na to stanowisko przez Radosława Sikorskiego. Ten sam, który zatrudnił tam swego czasu – wyłącznie z powodu kompetencji, jakże by inaczej – dwudziestokilkuletnią Maję Rostowską, latorośl Jacka Rostowskiego, znaną z pięknie upozowanej fotografii na tle napisu na murze „Fuck me like the whore I am” (w wolnym tłumaczeniu: „Weź mnie jak kurtyzanę, którą jestem”).

Otóż Fundacja Schumana uruchomiła w internecie ankietę, dotyczącą stosunku badanych do UE. Ankieta zawiera między innymi następujące pytania:

„W Unii Europejskiej nie może być pracowników drugiej kategorii. Ludzie, którzy wykonują tę samą pracę w tym samym miejscu powinni otrzymywać takie same wynagrodzenie. Zaznacz, na ile zgadzasz się z powyższym stwierdzeniem”.

Albo: „Podważanie orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości czy też niezależności krajowego sądownictwa oznacza pozbawienie obywateli ich podstawowych praw. Praworządność w Unii Europejskiej nie jest opcją. Jest koniecznością. Zaznacz, na ile zgadzasz się z powyższym stwierdzeniem”.

Lub też: „Nielegalna migracja zostanie zatrzymana, tylko jeśli istnieć będzie alternatywa dla niebezpiecznych podróży. Legalna migracja jest koniecznością dla Europy jako starzejącego się kontynentu. Zaznacz, na ile zgadzasz się z powyższym stwierdzeniem”.

Oraz inne, równie neutralne i ciekawe.

Obawiam się, że badanie może mieć zbyt mały zasięg, a wyniki mogą nie być miarodajne, dlatego chcę pomóc i swoich P.T. Czytelników namawiam z całego serca do wypełnienia ankiety. Znajdą ją Państwo pod tym adresem: https://www.interankiety.pl/i/jEbekje4. Miłej zabawy.

***

Czy znają Państwo Sama Rubina? Jeśli nie, to proszę się nie martwić: do niedawna mało kto go znał. Sam Rubin, Amerykanin, stypendysta Fullbrighta mieszkający od paru miesięcy w Polsce, Żyd dumny ze swojego pochodzenia, stał się sławny za sprawą swej wstrząsającej relacji z Marszu Niepodległości 11 listopada. Nie była to co prawda relacja bezpośrednia i naoczna, a to z tego powodu, iż pan Rubin, przerażony, że maszerujący faszyści i antysemici zaraz wtargną do jego mieszkania i urządzą mu pogrom, pogasił światła i schował się do łazienki. Myślą Państwo, że żartuję? A gdzieżbym tam śmiał, to poważne sprawy są. Sam pan Rubin tak właśnie ów przerażający wieczór opisał w tekście na amerykańskim portalu Forward.com, publikującym żydowską publicystykę: na dworze pod oknami maszerowali faszyści, a on kulił się gdzieś obok wanny.

Publikacja pana Rubina – który przyznał zresztą, że do tej pory spotykał się w Polsce właściwie wyłącznie z wyrazami sympatii – narobiła nieco szumu. Mój redakcyjny kolega z Krakowa, Marcin Makowski, podjął heroiczny wysiłek i zaprosił Sama Rubina do swojego miasta, żeby pokazać mu, że jego obawy są jednak płonne. Podziwiam upór Marcina, ale lektura drugiego tekstu pana Rubina każe mi sądzić, że jest syzyfowa praca.
Pan Rubin opublikował bowiem kolejny artykuł, zatytułowany I hid from Neo-Nazis in Poland. But they found me online („Ukryłem się przed neonazistami w Polsce. Ale znaleźli mnie w sieci”). Uwagi w nim zawarte to już wyższa szkoła jazdy.

Przede wszystkim pan Rubin jest ogromnie zbulwersowany, że pojawiły się głosy wobec niego, delikatnie mówiąc, krytyczne po tym, jak Marsz Niepodległości nazwał faszystowskim. Zaskakujące, prawda? Na dowód przywołuje tłit z konta osoby podpisującej się jako „Gubbler Chechenova” (konto obecnie jest już zawieszone), którą nawet średnio rozgarnięty użytkownik Twittera natychmiast rozpozna jako trolla – niewykluczone, że siedzącego gdzieś w centrum siania dezinformacji pod Moskwą. Brawo, panie Rubin!

W innym miejscu pochyla się pan Rubin nad moim twitterowym komentarzem do jego pierwszego tekstu. Komentarz brzmiał: „Lies, lies, lies. Awful, dreadful, disgusting lies…pathetic” – „Kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. Okropne, paskudne, odrażające kłamstwa. Żałosne”. Pan Rubin stwierdza, że mój tłit to dowód, iż nad Wisłą obecne jest „toxic masculinity” – dosłownie „toksyczna męskość”. Dalibóg, przyznaję, tu jestem za cienki w uszach i upraszam jakiegoś specjalistę od lewackiego bełkotu, żeby wytłumaczył mi, o co idzie.

Samuel Rubin odwiedził również Muzeum Żydów Polskich Polin i stwierdza autorytatywnie, że za mało miejsca poświęcono tam polskim zbrodniom na Żydach. Skąd to wie? Nie wiadomo. Po prostu wie – i koniec. To oczywista oczywistość.

Nie wiem, na ile pan Rubin zdążył się zorientować w naszych polskich stosunkach politycznych, ale w swoim zachowaniu przypomina ogromnie członków KOD, tudzież Obywateli RP. Co bardziej radykalni członkowie jednej i drugiej organizacji mieli od dawna jedno marzenie: żeby podczas którejś demonstracji policja ich w końcu spałowała, żeby nareszcie dostali porządne wpierdy, bo wtedy będzie można pokazać siniaki zachodnim ekipom telewizyjnym i poskarżyć się bardziej wiarygodnie na kaczystowski reżym. Pan Rubin też chyba marzy o tym, żeby wreszcie trafić na jakiegoś nastojaszczego antysemitę, który strąci mu jarmułkę z głowy, bo ci są przecież w Polsce wszędzie. Cóż, na razie trafił tylko na ruskiego internetowego trolla, na Marcina Makowskiego i na mnie. Jak pech, to pech.

***

[…] każdy z nas – o ile nie jest bezdzietnym, dobrze prosperującym przedstawicielem wolnego zawodu, mieszkańcem drogiej kamienicy w śródmieściu, dzielącym czas między stanowisko pracy przy stoliku w pobliskiej kawiarni, spotkania autorskie i Sopot – potrzebuje czasem czterech kółek. Choćby był najbardziej ekologicznie uświadomionym Europejczykiem.

Nie dlatego, drodzy rewolucjoniści teoretycy, bardziej berlińscy od berlińczyków, kopenhascy od kopenhażan nowojorscy od nowojorczyków, żeby za pomocą samochodu szpanować (te analizy o oznace statusu i tęsknocie polskiego chama za szlacheckim „z drogi, śledzie”), demonstrować reakcyjne poglądy czy czerpać satysfakcję z przejeżdżania na czerwonym oraz rozjeżdżania staruszek i prekariuszy.

Można żyć bez samochodu – powtarzają aktywiści miejscy, duńscy urbaniści oraz warszawski oficer miejski. Racja. O ile mieszka się w ścisłym śródmieściu, na bliskiej Pradze, Mokotowie czy Żoliborzu, a wakacje spędza wyłącznie w zasięgu wi-fi, latte na mleku sojowym i TVN 24.

Bo owszem, jeśli ktoś codziennie wyskakuje po świeży jarmuż do Hali Mirowskiej, a odzież nabywa w saloniku z organicznymi dresami młodych polskich projektantek na Mokotowskiej – stylowy holender albo zachwalana przez co większych radykałów riksza świetnie się sprawdzają. Lecz nieco gorzej, gdy pracuje dziewięć godzin dziennie, w tym często w weekendy, mieszka na peryferiach – i nie mam na myśli „naiwnego marzenia nierozsądnej klasy średniej”, czyli domku pod Legionowem, tylko blokowisko na Bemowie – dziecko jeszcze nie dorosło do klucza na szyi, a niedrogie zakupy w podmiejskich centrach handlowych oznaczają dwugodzinną wyprawę z czterema przesiadkami w jedną stronę.

Proszę wybaczyć ten przydługi cytat. Nie jest to, wbrew pozorom cytat z któregoś z moich własnych tekstów skierowanych przeciw fanatykom przebudowywania miast pod rowerzystów. Nigdy by Państwo nie zgadli, ale to fragment tekstu z „Gazety Wyborczej”. Nie mam pojęcia, w jaki sposób prześlizgnął się tam ten absolutnie sensowny artykuł Marka Markowskiego – może jakiś ichniejszy dyżurny redaktor rowerowy akurat przysnął. Tak czy owak, odnotowuję jako wydarzenie absolutnie wyjątkowe.

***

Od jakiegoś czasu trwa kampania „Nie piję, bo kocham”. Sam tytuł kampanii jest idiotyczny – może ktoś wymyślił go po pijaku. Zdanie „nie piję, bo kocham” sugeruje bowiem, że jeśli ktoś wypija do kolacji dwa kieliszki wina, to jest zimnym, pozbawionym empatii draniem.
W ramach kampanii opublikowano wywiad z Krzysztofem Brzózką, nieusuwalnym i niezatapialnym prezesem Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Wywiad zawiera wiele fascynujących fragmentów. Oto niektóre z nich:

Czy miał Pan w swoim życiu takie sytuacje, które zniechęciły Pana skutecznie do alkoholu?

[…] Pojechałem na spotkanie towarzyskie poza Warszawę, goście mieli na nim zapewnione noclegi. Niestety noclegi te się nie znalazły, a uczestnicy spotkania, którzy nie mieli samochodów, wracali do domów autobusami lub pociągiem. Będąc szczęśliwym posiadaczem samochodu, musiałem się w nim przespać, i przez to spędziłem „niezapomnianą” noc. To była mocna lekcja rozsądku...

Mocna lekcja rozsądku: następnym razem samemu rezerwować pokój w hotelu albo nie brać auta.

Dlaczego kwestia trzeźwości narodu jest tak ważna?

[…] straty ekonomiczne gospodarki narodowej, bo pijaństwo więcej kosztuje niż daje zarobić. […] Przecież to właśnie alkohol spowodował degenerację, czy nawet wyniszczenie autochtonów zamieszkujących przestrzenie od Ziemi Ognistej poprzez Amerykę Północną, aż po Czukotkę.

Po pierwsze – doceńmy zaangażowanie pytającego, który świetnie wpisuje się w dobrze dziś widzianą retorykę i mówi o „trzeźwości narodu”, nie „Polaków” albo po prostu trzeźwości.

Po drugie – „pijaństwo więcej kosztuje”, czyli, zdaniem pana Brzózki, każdy Polak, nabywający legalny alkohol obarczony akcyzą, to w gruncie rzeczy zwykły pijak. A do tego złodziej, bo, jak wiadomo, każdy pijak to złodziej (copyright by Stanisław Bareja).

Po trzecie – dla pana Brzózki durne polaczki są jak amerykańscy autochtoni, rozpijani przez wstrętnych kolonizatorów. Tu podpowiem szefowi PARPA, że jeśli chce utrzymać się dalej na stołku, powinien zdemaskować ekspansję niemieckiego, tudzież francuskiego przemysłu alkoholowego nad Wisłą oraz zaproponować, żeby w nazwie kierowanej przez niego agencji słowo „państwowa” zmienić na „narodowa”.

Czy warto organizować takie kampanie społeczne jak "Nie piję, bo kocham", co one mogą dać? Czy mogą coś zmienić?

Oczywiście, że warto! Takich przekazów nigdy dość!

Święta prawda. Po pierwsze – ktoś przecież na tych bzdurach zarabia i z jego punktu widzenia takie kampanie społeczne mają jak najgłębszy sens; po drugie – niezawodna PARPA po raz kolejny może dzięki nim dowieść, jak jest potrzebna.

***

W ostatnią sobotę miałem zaszczyt odebrać pierwszą Nagrodę Atlasa dla szerzyciela idei wolnościowej. Nagroda nawiązuje do 60-lecia pierwszego wydania powieści „Atlas zbuntowany” Ayn Rand, powieści kultowej dla zwolenników klasycznego liberalizmu i libertarianizmu.

Działo się to na koniec trwającego dwa dni pierwszego Weekendu Kapitalizmu. Nie piszę tego, aby się chwalić (no, może trochę), ale dlatego, że mam zwyczaj w swoim „Kolażu” pisać o ludziach, którym się chce. W tym wypadku autorem koncepcji Weekendu Kapitalizmu, głównym i właściwie jedynym organizatorem, był jeden młody człowiek – Tomasz Kołodziejczuk. On miał pomysł, on szukał – i znalazł – sponsorów i patronów, on wymyślił tematy paneli dyskusyjnych, zaprojektował stronę internetową oraz statuetkę Atlasa, zaprosił uczestników (w tym nawet gości zza oceanu), ściągnął publiczność. Zrobił to bez dziesiątków lub setek tysięcy z publicznej kasy czy od tej albo innej spółki skarbu państwa, a przecież wielu organizatorów wypasionych kongresów i spotkań bez sponsoringu od którejś z SSP nie ruszy nawet małym palcem u nogi.

Dziękując za ogromne wyróżnienie za moje momentami donkiszotowskie chyba rajdy w obronie wolności, chylę nisko czoło przed panem Kołodziejczukiem, któremu nie tylko się chciało, ale który sam zrobił to, co zwykle za grube pieniądze robią całe sztaby organizacyjne. Z całego serca życzę, żeby Weekend Kapitalizmu na stałe wszedł do kalendarza imprez. Jest potrzebny, a nawet niezbędny w czasie, gdy tryumfy święci partia faktycznie głęboko socjalistyczna i etatystyczna. Może pora, żeby Atlas się zbuntował?

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ api

Czytaj także

 21
  • Polka IP
    Z TEGO CO MI WIADOMO TO MARCIN ZABOROWSKI NIE PRACUJE W FUNDACJI SCHUMANA CO NAJMNIEJ OD ROKU
    Dodaj odpowiedź 2 1
      Odpowiedzi: 0
    • Wkurzona bardziej IP
      No cóż Panie Redaktorze w kwestii PR Polski Pan Rubin robi więcej niż polski rząd. W temacie fejmu w spr 60.000 faszystów w Warszawie, to moi amerykańscy znajomi wiedzą, że PAD potępił ksenofobię, rasizm i antysemityzm, bo oglądali Sikorskiego w CNN. Co nie zmienia faktu, że od Marszu minęły 2 tygodnie i chce się krzyczeć Świrski oddawaj nasze 19 milionów (wydałabym je lepiej i dla Polski, a nie dla partii). Nie zrobili nic. Bo koledzy nie zarobią, a Polska albo polski biznes? A kogo to obchodzi. Teraz ważny jest skok na samorządy. Poza tym PiS przygotowuje podwaliny pod rządy Razem. 60% podatku. PO jest beznadziejna, ale lepsza, bo wie co to PR i potrafi udawać. Chociaż tyle. Poza tym po ewentualnym ataku na demokrację narzędziami PiS PO dostanie strzał z UE (doświadczonej PiSem) i poprawkę z Waszyngtonu i się cofnie. Co prowadzi do wniosku, że polski patriota musi donosić zagranicy. Przy urnach wybieramy i co 2gi, którego wybieramy należy do "sekretnej międzynarodówki agresywnego durnia i nadętego półgłówka" (copyright by RAZ). Jak już taki wygra, to staje przed przed lustrem i myśli sobie "jestem Bogiem, mogę wszystko". Nie możesz cymbale jeden z drugim. Cholerny homo sovieticus. I jeszcza ta banda klakierów
      Dodaj odpowiedź 2 1
        Odpowiedzi: 0
      • Jajcarz IP
        Warzecha utajnił w swoim kolażu, że fundacja Ojca Biznesmena otrzymała kolejny milion od tymczasowego rządu totalnych tchórzy i nieudaczników.
        Dodaj odpowiedź 5 15
          Odpowiedzi: 1
        • MajOr IP
          qwerty IP dzisiaj 10:30
          Ayn Rand była ateistką i zwolenniczką aborcji. poza tym promowała swoją filozofię obiektywizmu i raczej nie była zwolenniczką libertarianizmu.

          To jest jakiś zarzut?

          W ujęciu Rand „dzieckiem i wytworem rozumu” jest cywilizacja zachodnia, której źródła znajdują się w starożytnej Grecji. Wyższość cywilizacji greckiej nad innymi objawiła się prymatem rozumu, działania racjonalnego nad działaniem irracjonalnym, kierowanym mistycyzmem, definiowanym przez Rand jako przyjmowanie założeń niedowiedzionych rozumowo, niemieszczących się w granicach logiki, a odwołujących się do pozarozumowych źródeł wiedzy, takich jak instynkt, intuicja, objawienie. Rand wyodrębniła dwie odmiany mistycyzmu: „mistycyzm ducha” (identyfikowany ze wszystkimi religiami) i „mistycyzm mięśni” (oparte na przemocy formy kolektywizmu, np. trybalizm, rasizm, socjalizm, faszyzm). W jej przekonaniu celem każdej doktryny mistycznej jest zniewolenie fizyczne człowieka i zniszczenie jego umysłu, toteż konflikt rozumu z mistycyzmem dotyczy wyboru między życiem a śmiercią, świadomością a nieświadomością, wolnością a niewolą, postępem a stagnacją.
          Dodaj odpowiedź 5 3
            Odpowiedzi: 1
          • Pan Murzyński - Filipiński IP
            Półwiecze komuny i ćwierćwiecze posypywania głowy popiołem za pomocą szufelki musiało przynieść efekty. Może należy uświadomić panu Rubinowi, że w przypadku kolejnego zwrotu historycznego (którego nikomu nie życzę), ten straszny antysemicki kraj stanie się znów bezpieczną przystanią dla jego rodaków?
            Moja wiara w PRL-bis jest niezachwiana, jak dalsze przewidywane istnienie jego symbolu w samym środku stolicy. Tak samo zresztą jest z bytem różnych instytucji stworzonych jeszcze w PRL a niezbędnych też w "nowej rzeczywistości".
            Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, jak sama nazwa wskazuje, będzie potrzebna zawsze, bo i "Problemy" będą zawsze. (swoją drogą niezmiennie podziwiam dawny kunszt nazewniczy)
            Pod hasłem urealnienia, oszczędności i cięcia zbędnych kosztów budżetowych, swego czasu rozwiązano PGR-y i zakłady przemysłowe, nawet te, które nie generowały strat. Różnego typu agencje drenujące budżet pozostały. Ale rozumiem to, nie można przecież zostawić ludzi bez pracy i środków do życia.
            Mam nawet pomysł na własną agencję, nazywałaby się: Agencja Rozwiązywania Nabrzmiałego Problemu Nadmiaru Agencji i Fundacji Drenujących Budżet Państwa
            Dodaj odpowiedź 14 0
              Odpowiedzi: 1
            • qwerty IP
              Ayn Rand była ateistką i zwolenniczką aborcji. poza tym promowała swoją filozofię obiektywizmu i raczej nie była zwolenniczką libertarianizmu.
              Dodaj odpowiedź 9 1
                Odpowiedzi: 0
              • sigre IP
                Czy sobie Pan zdaje sprawę że to co jest zawarte w tym artykule jest zaprzeczeniem tego z czym Pan podobnież walczy. Dam taki pierwszy przykład z brzegu, otwarte sieci handlowe w niedzielę, proszę mi wyjaśnić czym różni się argumentacja Aronka w sprawie marszu a argumentacją Pana. Ten sam poziom hipokryzji, najważniejsze to zaistnieć, komuś dołożyć bo to modne, lekkie i nośne. Sens i prwadę oboje złożyliście do grobu bo wam tak pasi. Tak na marginesie, kłania się taka prawidłowość że choć byś Pan lewakom i Żydom dooopę miodem smarował to i tak będzie im żle. Rostovski to nie jest oryginalne nazwisko tak jak Pasent.
                Dodaj odpowiedź 5 18
                  Odpowiedzi: 0
                • Piątek IP
                  Ankieta - pierwsza klasa. Brakuje tylko pytania:
                  2x2=4 , 2+3=5 a gruszki rosną na wierzbie. Zaznacz:
                  - wszystko to kłamstwa;
                  - w tym stwierdzeniu jest coś z prawdy;
                  Dodaj odpowiedź 18 0
                    Odpowiedzi: 0
                  • Talib IP
                    Może pora aby o takim Weekendzie Kapitalizmu usłyszeli ludzie? Nic o nim nie wiedziałem, a krwiożerczą, kapitalistyczną pijawką jestem już ćwierć wieku. Chętnie bym wziął udział.
                    Może, jeśli ten żałosny portal dotrwa, Pan za rok, przed kolejną edycją poinformować tu ludzi o tym wydarzeniu aby mogli wziąć udział?
                    Dodaj odpowiedź 13 5
                      Odpowiedzi: 0
                    • Marcin IP
                      Hm, fajnie. Wladza ukochana dokonuje finalnego upartyjnienia przez podporzadkowanie sadow oraz ustawienia ordynacji wyborczej pod siebie (jako projekt poselski, a jakze) w mysl starej bolszewickiej zasady, ze nie wazne kto jak glosuje, wazne kto glosy liczy. A pan redaktor zajmuje sie jakas ankieta na jakiejs stronie i relacja jakiegos pana (sorry, juz zapomnialem jak sie nazywa a nie chce sie mi skrolowac na gore), bo co, bo to jest godne uwagi? To juz moze chociaz cos o Dodzie? Temat tez do d. ale przynajmiej fajna laska.

                      Sluszna linie ma nasza partia
                      Dodaj odpowiedź 3 22
                        Odpowiedzi: 1
                      • obywatel IP
                        "(...) Co bardziej radykalni członkowie jednej i drugiej organizacji mieli od dawna jedno marzenie: żeby podczas którejś demonstracji policja ich w końcu spałowała, żeby nareszcie dostali porządne wpierdy, bo wtedy będzie można pokazać siniaki zachodnim ekipom telewizyjnym i poskarżyć się bardziej wiarygodnie na kaczystowski reżym (...)".

                        No dobrze, Panie Redaktorze. Tak z ręką na sercu: ile widział Pan aktualnych migawek z Rosji, gdzie policja pałuje demonstrantów? Albo z Chin (od czasu Tienanmen)?
                        Jak nie, znaczy się, że mają demokrację? Czy może ... wprost przeciwnie?
                        Dodaj odpowiedź 13 10
                          Odpowiedzi: 2
                        • PROŚBA IP
                          Redakcjo DRZ - napiszcie coś o wczorajszym wywiadzie Rachonia w "Minęła 20" z izraelskim ministrem, który stwierdził, że Izrael prowadzi identyczną politykę migracyjną jak obecnie Polska, a nie jest nazywany krajem faszystowskim, nazistowskim, rasistowskim i ksenofobicznym, tak jak jest za taką samą postawę niesłusznie nazywana Polska w neomarksistowskich mediach światowych.
                          Dodaj odpowiedź 47 0
                            Odpowiedzi: 0
                          • kufel IP
                            Panie Warzecha tu mozna podpisac petycje popierajaca min. MACIEREWICZA - http://niezalezna.pl/209483-bronmy-naszej-armii-podpisz-petycje-wspierajaca-dzialania-mon-i-szefa-resortu-obrony
                            Dodaj odpowiedź 32 7
                              Odpowiedzi: 1

                            Czytaj także