RYSZARD GROMADZKI: Decydują się losy ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE, w związku z którą Unia Europejska ma zaciągnąć w imieniu Polski pożyczkę na 45 lat w wysokości prawie 44 mld euro przeznaczoną na zbrojenia i obronność. Wobec niezwykle poważnych konsekwencji politycznych, finansowych i w obszarze bezpieczeństwa, które wiążą się z programem SAFE dla Polski, prezydent Nawrocki rozważa zawetowanie tej ustawy. Tymczasem premier Tusk i wicepremier Sikorski mówią, że nawet w wypadku weta prezydenta program SAFE i tak będzie realizowany, bo tego wymaga żywotny interes Polski. Jak te zapowiedzi mają się do konstytucji RP?
PROF. GENOWEFA GRABOWSKA: Niedopuszczalne jest twierdzenie, że w przestrzeni międzynarodowej można cokolwiek wykonać bez zgody głowy państwa, więc zgoda prezydenta jest niezbędna. W obrocie prawnym jest konwencja międzynarodowa o prawie traktatów, która wymienia osoby, które w imieniu państwa mogą zaciągać zobowiązania. I tam na pierwszym miejscu wskazana jest głowa państwa, potem dopiero premier, a następnie minister spraw zagranicznych. Oczywiście ktoś może zarzucić mi, że program SAFE realizowany jest przez Unię Europejską, więc w tym wypadku obowiązują inne zasady. Nie. Zasadą jest, że nie można zaciągać zobowiązania przez państwo wbrew głowie państwa. To się wydaje oczywiste, ale mamy na tę wykładnię uzasadnienie w polskiej konstytucji.
Zadziwiająca jest determinacja i nadzwyczajny pośpiech rządu premiera Tuska we wdrażaniu unijnego rozporządzenia w sprawie SAFE.
Rzeczywiście, w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej projekt rozporządzenia w sprawie SAFE przygotowywany był w ogromnym pośpiechu i w aurze tajemnicy. Jeśli wziąć pod uwagę, że pierwsze kroki dotyczące tego programu zostały podjęte raptem w kwietniu ubiegłego roku, a już po dwóch miesiącach został zatwierdzony przez Radę Unii Europejskiej, po czym natychmiast miała miejsce publikacja tego dokumentu. A więc w ciągu zaledwie dwóch miesięcy dokument w randze rozporządzenia Unii Europejskiej, na dodatek przygotowany bez udziału Parlamentu Europejskiego, był już wytworzony. Cała procedura została tak pomyślana, że nie było żadnego sposobu, aby w proces przygotowania rozporządzenia włączyć Parlament. Efekt jest taki, że w sierpniu 2025 r. PE zaskarżył SAFE do TSUE, dowodząc, że projekt jest niezgodny z unijnymi traktatami. Do chwili obecnej TSUE nie zajął się sprawą!
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
