Burza po podpisaniu traktatu z Londynem. Kosiniak-Kamysz: Szlag trafia człowieka

Burza po podpisaniu traktatu z Londynem. Kosiniak-Kamysz: Szlag trafia człowieka

Dodano: 
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na sali obrad Sejmu
Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz na sali obrad Sejmu Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Władysław Kosiniak-Kamysz ostro odpowiedział po krytyce dotyczącej polsko-brytyjskiego traktatu o bezpieczeństwie i obronności.

Traktat podpisali w Londynie premier Donald Tusk oraz premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Dokument dotyczy współpracy wojskowej i bezpieczeństwa. Obejmuje m.in. współpracę przy produkcji nowej generacji pocisków obrony powietrznej średniego zasięgu, rozwój systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej, wspólne ćwiczenia wojskowe, a także działania związane z cyberbezpieczeństwem, dronami i bezpieczeństwem zdrowotnym.

Tusk: Rosja strategicznym zagrożeniem

Donald Tusk jeszcze przed wizytą w Londynie podkreślał, że Polska musi budować "sojusze wiarygodne", które będą odstraszać potencjalnych agresorów. – Historia nas uczy, a geografia nas poczuwa w sposób wyjątkowo bolesny, że Polska musi budować sojusze wiarygodne i takie, które będą przede wszystkim odstraszały ewentualnych agresorów – mówił premier.

Szef rządu zaznaczał też, że zarówno Polska, jak i Wielka Brytania traktują Rosję jako długoterminowe zagrożenie strategiczne dla NATO.

Nawrocki: Dowiadywałem się z opinii publicznej

Po podpisaniu dokumentu pojawiły się jednak zastrzeżenia ze strony prezydenta Karola Nawrockiego i jego otoczenia. Prezydent zarzucił rządowi, że Kancelaria Prezydenta została poinformowana o szczegółach porozumienia zbyt późno. – Do wczoraj informacje na ten temat pozyskiwałem wyłącznie z opinii publicznej jako prezydent Polski – powiedział Nawrocki podczas zorganizowanej w środę konferencji prasowej.

Dodał, że dopiero dzięki "uprzejmości i profesjonalizmowi jednego z wiceministrów" kancelaria otrzymała informacje o podpisywanym dokumencie. – Myślę, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować Kancelarię Prezydenta i prezydenta o tym, że tego typu rozwiązania są przygotowywane – podkreślił. Równie krytyczny był Marcin Przydacz. Jego zdaniem brak konsultacji z Pałacem Prezydenckim "nie świadczy o profesjonalizmie gabinetu Tuska".

Kosiniak-Kamysz odpowiada ostro

Na te słowa bardzo mocno zareagował Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i minister obrony narodowej, który przebywał z wizytą w Kanadzie, podczas briefingu w Ottawie nie krył zdenerwowania. – Chciałbym, żeby chociaż raz kancelaria pana prezydenta ucieszyła się z tego, że Polska jest bezpieczniejsza – powiedział szef MON. – Już nie powiem, że szlag trafia człowieka, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku Kancelarii Prezydenta jako pępek świata. To nie jest pępek świata. Najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo i o to dbamy – stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Dodał również, że oczekiwałby od Pałacu Prezydenckiego większego wsparcia dla działań wzmacniających bezpieczeństwo kraju. – Chciałbym trochę radości w Pałacu Prezydenckim z tego tytułu, że Polska jest bezpieczniejsza – powiedział.

Czytaj też:
Prezydent o burzy wokół nominacji Kapińskiego: Podjąłbym tę decyzję jeszcze raz
Czytaj też:
Nawrocki: Liczę na otrzeźwienie polskiego rządu

Źródło: Onet.pl / DoRzeczy.pl
Czytaj także