NIEPRAKTYCZNA PANI DOMU Ach, jak tu pięknie – krzyknęły dzieci, chociaż w zasadzie słowo „pięknie” nie należy do ich zwyczajowego języka. Ale ani „mega”, ani „cool” jakoś nie pasowały do miejsca, w którym się znajdowaliśmy.
Dom stał na lekko nachylonym trawiastym wzgórzu porośniętym drzewami oliwnymi. Zbudowany z kamienia, z niewielkimi oknami, zielonymi żaluzjami i białymi okiennicami wyglądał na dość nowy, ale miał też wszystkie cechy tradycyjnego wiejskiego budownictwa. Toskanii.
Rzeczywiście było pięknie. Ani śladu cywilizacji, żadnych sąsiadów, cisza absolutna, a przecież tylko trochę poniżej była ruchliwa szosa do Lukki. Nasz tygodniowy pobyt zapowiadał się wspaniale. Śniadania będziemy jadać na zadaszonym tarasie – dach się przyda, bo z siedmiu dni na trzy zapowiadają deszcz. Na razie pogoda piękna. Kolacje będziemy jadać w ogrodzie; przy basenie są kamienny piec do pizzy, grill i kamienny stół.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
