"Politycy koalicji rządzącej w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że nieprawidłowości ujawnione w warszawskim Szpitalu Południowym to jeden z poważniejszych kryzysów, jaki przytrafił im się od utworzenia rządu" – podaje TVN24+.
Afera wybuchła po ujawnieniu sprawy Dawida Kacprzyka – byłego już radnego dzielnicy Ursus i byłego członka KO, który jako koordynator SOR w Szpitalu Południowym zarobił w 2025 r. ponad 1,5 mln zł.
Napięcia pojawiły się także wewnątrz Koalicji Obywatelskiej, szczególnie pomiędzy dwoma obozami: Marcina Kierwińskiego, szefa warszawskich struktur KO, sekretarza generalnego partii, szefa MSWiA, a Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy i wiceszefa KO.
Afera w Szpitalu Południowym. Kierwiński "nie panuje", Trzaskowski "nie wie"
Jeden z polityków partii zdradził, że "obie strony przerzucają się odpowiedzialnością o to, kto powinien wiedzieć i wcześniej zadziałać". – Zwolennicy obu spierają się, czy to Kierwiński nie panuje nad strukturami partii, czy Trzaskowski nie wie, co dzieje się w mieście – wskazał.
Inny rozmówca stwierdził, że "część ludzi Trzaskowskiego cieszyłaby się z opcji atomowej rozwiązania warszawskich struktur, ale dziś trudno w to uwierzyć". – Otoczenie Kierwińskiego odpowiada, że odpowiedzialność Trzaskowskiego jest oczywista, bo to jemu podlega szpital – dodał.
Anonimowa ankieta wśród lekarzy. Będą tachografy?
Według nieoficjalnych informacji, Naczelna Izba Lekarska rozesłała do kilkudziesięciu tysięcy lekarzy w całej Polsce anonimową ankietę. Pyta w niej m.in. o ewentualny system monitorowania czasu pracy.
Padła także propozycja wprowadzenia tachografów dla lekarzy. Medycy – wzorem kierowców – mieliby urządzenia do rejestrowania czasu i miejsca pracy.
Z ustaleń TVN24+ wynika, że nad propozycjami systemowych zmian pracuje NIL, której przedstawiciele chcieliby się spotkać z premierem Donaldem Tuskiem.
Czytaj też:
Posłanka KO przebadana w szpitalu poza kolejką. "Wepchnęła się"
