Prezydent podkreślił w swoim wystąpieniu, że Polska będzie wspierać Ukrainę w wojnie z Rosją, ale jednocześnie zaznaczył, że "strategicznym interesem Polski jest to, żeby nie powiewały w Warszawie i w Polsce banderowskie flagi".
"Tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga"
W swoim przemówieniu Nawrocki mówił o bezpieczeństwie Polski i trwającej wojnie za wschodnią granicą. – Tak, interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski. To oczywiste, taka jest strategia państwa polskiego – powiedział.
Prezydent dodał, że Polska będzie nadal wspierać Ukrainę w walce z Rosją. – Niech mordują sowietów tam, którzy ich napadli i w ogóle nas Polaków to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski – stwierdził.
Jednocześnie zaznaczył, że wsparcie dla Ukrainy nie oznacza zgody na obecność symboli związanych z UPA. – Ale strategicznym interesem Polski jest też to, żeby nie powiewały w Warszawie i w Polsce banderowskie flagi. Można pomagać i można wymagać. Można współpracować po partnersku. Można się rozumieć w zasadniczych kwestiach. Taka jest nasza wrażliwość. Będziemy pomagać, ale zawsze mówiąc: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy – powiedział Nawrocki.
Order Orła Białego
Temat UPA powrócił ze szczególną siłą w czerwcu, gdy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy honorowe imię "Bohaterów UPA". W odpowiedzi Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował o decyzji o odebraniu ukraińskiemu prezydentowi Orderu Orła Białego. – Prawda historyczna nie jest i nie może być kartą przetargową. Dla zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa UPA jest formacją odpowiedzialną za okrutne zbrodnie na Polakach – argumentował prezydent.
Jednocześnie podkreślał, że decyzja nie jest wymierzona w naród ukraiński i nie zmienia stanowiska Polski wobec rosyjskiej agresji. – Wspieraliśmy i wspieramy Ukrainę, bo wiemy, że rosyjska agresja stanowi zagrożenie dla Polski i całej Europy – mówił Nawrocki.
"Kwestie UPA są nienegocjowalne"
Po ogłoszeniu decyzji prezydent jeszcze kilkukrotnie wracał do kwestii relacji polsko-ukraińskich oraz symboliki UPA. 8 lipca, po spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim podczas szczytu NATO, podkreślał, że sprawy historyczne pozostają dla niego „nienegocjowalne”. – Nie udało się nam na tym spotkaniu rozwiązać kwestii historycznych. Dla mnie kwestie UPA, symboli UPA, są nienegocjowalne. Emocje Polek i Polaków w odniesieniu do ludobójstwa wołyńskiego są kwestią nienegocjowalną – powiedział. Dodał również, że flaga banderowska ogranicza przyszłość Ukrainy w Unii Europejskiej i niesie ze sobą wiele złych symboli.
Z kolei kilka dni później, podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w Radrużu prezydent Polski mówił: – Nie chcemy tej flagi widzieć w Polsce. Zrobię wszystko, aby jej nie było. Wierzę, że polski parlament przyjmie ustawę. W tej fladze zamyka się cała ideologia ukraińskiego nacjonalisty, który mordował polskie kobiety i dzieci – mówił.
Prezydent stwierdził również, że symbole UPA nie mają miejsca we współczesnej Europie. – Mam nadzieję, że świat to dostrzega. Ta ideologia zabiła 120 tys. osób. Nie ma dla tej flagi miejsca w zjednoczonej Europie.
Czytaj też:
"To rzadko się zdarza". Prof. Nowak o największym atucie prezydenta Nawrockiego Czytaj też:
"TOP 5 najgorszych decyzji". Tusk rozlicza pierwszy rok Karola Nawrockiego
