Zamieszanie z alertem RCB. Część osób otrzymała informacje tylko o jego odwołaniu

Zamieszanie z alertem RCB. Część osób otrzymała informacje tylko o jego odwołaniu

Dodano: 
Polskie myśliwce F-16, zdjęcie ilustracyjne
Polskie myśliwce F-16, zdjęcie ilustracyjne Źródło: X / @KosiniakKamysz
Po ataku na Ukrainę Polska poderwała myśliwce, a do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego wysłano alerty RCB. Problem w tym, że alarm po pół godziny odwołano, część osób otrzymała oba komunikaty, a część tylko informację o ustaniu zagrożenia.

"Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów" – poinformowano w alercie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa dla województw lubelskiego i podkarpackiego. Po pół godzinie alert odwołano.

Mimo ogłoszonego alertu nie zdecydowano się o wstrzymaniu pracy lotnisk w Lublinie i Rzeszowie. O działaniach polskiego lotnictwa nie pisze również Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych.

Alarm odwołano po około godz. 16 po 30 minutach od wysłania. "UWAGA! Zakończył się atak powietrzny na Ukrainę. Brak zagrożenia na terenie Polski" – przekazano.

Dystrybucja alertu została zakłócona przez zmianę sytuacji w trakcie jego wysyłania. W efekcie różne osoby otrzymały różne komunikaty. Jak poinformowano, w trakcie trwającej wysyłki "otrzymano informację, że zagrożenie ustało". "Wysyłka została przerwana. W konsekwencji pierwotny Alert RCB mógł dotrzeć tylko do części osób znajdujących się na obszarze objętym ostrzeżeniem".

Dodano też, że w w wyniku odwołania alertu "część odbiorców otrzyma zarówno Alert RCB o zagrożeniu, jak i jego odwołanie, natomiast część – ze względu na przerwanie pierwszej wysyłki – otrzyma wyłącznie wiadomość informującą o ustaniu zagrożenia".

"Jest to konsekwencja zmiany sytuacji w czasie prowadzenia dystrybucji Alertu i konieczności przekazywania odbiorcom informacji odpowiadających aktualnemu stanowi zagrożenia" – czytamy.

Rosja nasili ataki na Ukrainę

Obywatele wschodnich województw mogą spodziewać się w najbliższym czasie większej ilości alertów. Rosyjskie ministerstwo obrony przekazało bowiem w niedzielę, że "Siły Zbrojne Rosji zintensyfikują ataki na obiekty wojskowe i przemysłowo-wojskowe w Kijowie i innych regionach Ukrainy po zapowiedzi Wołodymyra Zełenskiego o nasileniu ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej".

"W związku z dzisiejszym oświadczeniem Zełenskiego, Siły Zbrojne Rosji zintensyfikują ataki na obiekty wojskowe i przemysłowo-wojskowe, a także powiązaną z nimi infrastrukturę w Kijowie i innych regionach Ukrainy" – podało ministerstwo w komunikacie.

Ministerstwo obrony Rosji dodało, że "naród ukraiński powinien winić za to tylko przywódcę reżimu w Kijowie". "Zełenski ponosi pełną osobistą i polityczną odpowiedzialność za to" – oświadczyło.

Ministerstwo obrony Ukrainy poinformowało, że Rosja przeprowadza zmasowane ataki na Kijów i inne regiony Ukrainy.

"Rosyjskie ministerstwo obrony przypomina, że przeprowadza zmasowane ataki na Kijów i inne regiony Ukrainy właśnie w odpowiedzi na działania przywódcy reżimu kijowskiego" – czytamy w oświadczeniu rosyjskiego resortu.

Czytaj też:
Rosja atakuje Kijów. Uderzyła w drugi co do wielkości most
Czytaj też:
Alarm na Litwie. Poderwano myśliwce NATO
Czytaj też:
Rosja nasili ataki na Ukrainę. "Zełenski ponosi za to pełną odpowiedzialność"

Źródło: Interia.pl
Czytaj także