Kolejny "Husarz" wylądował w Polsce. Jest już ich dziesięć

Kolejny "Husarz" wylądował w Polsce. Jest już ich dziesięć

Dodano: 
F-35, zdjęcie ilustracyjne
F-35, zdjęcie ilustracyjne Źródło: X / @MON_GOV_PL
Do Polski dotarł dziesiąty samolot F-35. Maszyna będzie stacjonować w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku (woj. łódzkie).

"Kolejny, dziesiąty »Husarz« wylądował w Polsce. Wkrótce wielozadaniowy samolot F-35 będzie wykonywał swoje zadania z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Ochrona polskiej i sojuszniczej przestrzeni powietrznej to jeden z naszych priorytetów. Budujemy siłę i zdolności polskich sił powietrznych, budujemy bezpieczeństwo naszych obywateli" – napisał we wtorek na platformie X wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Przyloty zamówionych dla polskiej armii myśliwców F-35 do bazy w Łasku rozpoczęły się w maju. Pierwsze trzy maszyny piątej generacji, wyprodukowane przez amerykański koncern Lockheed Martin, wylądowały w naszym kraju 22 maja. Pięć kolejnych dotarło na miejsce 28 sierpnia – w Święto Lotnictwa Polskiego. Dziewiąty samolot powitano 1 października. Był to pierwszy polski F-35, którego montaż końcowy odbył się w zakładach w Cameri, należących do włoskiego resortu obrony.

Do końca 2026 r. w Polsce ma znajdować się 14 samolotów F-35, a kolejnych 12 ma trafić do naszego kraju do końca 2027 r. Całość dostaw zaplanowano do 2029 r.

Kontrakt wart 4,6 mld dolarów na dostawę 32 samolotów F-35 został zawarty na początku 2020 r., za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Maszyny, znane w Polsce pod nazwą "Husarz", mają stać się kluczowym uzbrojeniem polskich sił powietrznych. Ich zakup był jedną z największych transakcji zbrojeniowych w historii Polski.

Brakuje pilotów do nowoczesnych myśliwców

Polska modernizuje swoje siły powietrzne, kupując m.in. odrzutowce F-35 i śmigłowce Apache, tymczasem media donoszą, że wojsku brakuje pilotów F-16.

Obecnie w armii służy 47 takich maszyn. Pilotów powinno być zatem ok. 70. Jest ich jednak zaledwie ok. 40. To dane nieoficjalne, ponieważ ze względów bezpieczeństwa Ministerstwo Obrony Narodowej nie podaje do wiadomości takich statystyk.

Jak podkreślają eksperci, problem jest poważny. Wyszkolenie pilota nowoczesnego myśliwca, które odbywa się najpierw w Polsce, a potem w USA, trwa dwa lata. Nie ma zatem możliwości szybkiego nadrobienia strat.

Problemy wynikają m.in. z niewydolnego systemu szkolenia. Kolejnym kwestią jest czynnik ludzki. Duża część kandydatów na pilotów rezygnuje w trakcie kursu. Warto także wspomnieć, że część wyszkolonych żołnierzy przesiadła się na F-35, które właśnie docierają do polskich oddziałów.

Czytaj też:
Tak będą wyglądały nowe mundury. Pierwsza taka zmiana od ponad 30 lat
Czytaj też:
Żołnierz zatrzymany za szpiegostwo. Ma ukraińskie obywatelstwo

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: X
Czytaj także