Prof. Barbara Mróz-Gorgoń kierowała pracami nad raportem "Polaków portret własny". Dokument został przygotowany przez Fundację Marka Polska Think Tank, której jest prezesem. Opracowanie, które kosztowało 200 tys. zł, miało służyć diagnozie tego, jak Polacy postrzegają siebie jako naród, jakie wartości przypisują Polsce oraz jak oceniają potencjał kraju. Problem w tym, że raport był pełen błędów i anglicyzmów. Dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń przyznała ostatecznie, że raport powstał przy użyciu sztucznej inteligencji. Sprawa odbiła się ogromnym echem. Politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji zapowiedzieli zawiadomienia do prokuratury i wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego dotyczące finansowania opracowania.
Ostatecznie w piątek Mróz-Gorgoń podała się do dymisji. "Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności" – napisała Mróz-Gorgoń w piątek w serwisie X.
Setki milionów złotych na horyzoncie
Portal NaszaPolska.pl, który przeanalizował raport, zwraca uwagę, że dokument określa budżet swojego wdrożenia na lata 2026-2028 na 520-670 mln zł, opisany w aneksie jako „budżet wiążący” ze środków publicznych. Największa pozycja w tym budżecie to 70-90 mln zł na „governance i zarządzanie programem”.
"Główny budżet wdrożeniowy rozpisano na trzy lata. Tabela na stronie 132 opisuje zakres każdego roku jednym wierszem. Rok 2026 to 90-120 mln zł na „Struktury BMP, VIS/TOV, PolskaPulse 1.0, pilotaże”. Rok 2027 to 170-220 mln zł na „Kampanie globalne + sektorowe, PolskaPulse 2.0”. Rok 2028 to 65-90 mln zł na „Skalowanie, Polska Persona (AI), nowe rynki”. Tyle wystarczyło, żeby opisać wydanie ponad czterystu milionów złotych. Z tabeli nie wynika, jaka część z 220 mln zł idzie na zakup mediów, jaka na produkcję, a jaka na konkretne państwa. PolskaPulse, PolskaHub i Polska Persona to nazwy systemów, dla których tabela budżetowa nie podaje osobnej wyceny. PolskaPulse występuje nawet jako wersja 1.0 i 2.0, lecz dokument nie wyjaśnia, czym te wersje różnią się funkcjonalnie" – czytamy w artykule.
Serwis wskazuje, że do kosztów fazowych dokument dolicza 195-270 mln zł kosztów przekrojowych. Poniżej pełne opisy każdej pozycji, dokładnie w brzmieniu z dokumentu:
- 70-90 mln zł – „Biuro Marki Polska, zespół koordynacyjny, obsługa prawna, ekspercka, międzyresortowa”
- 35-50 mln zł – „Dashboard KPI, repozytorium treści, narzędzia analityczne, utrzymanie systemów”
- 30-40 mln zł – „Social listening, media monitoring, raporty cykliczne, ewaluacja efektów”
- 25-35 mln zł – „Badania powtarzalne, tracking marki, badania uzupełniające”
- 20-30 mln zł – „Wytyczne narracyjne, wsparcie rynków, spójność przekazu”
- 15-25 mln zł – „Działania kryzysowe, reagowanie reputacyjne, działania ad hoc”
"W dwóch najważniejszych tabelach budżetowych podział 670 milionów złotych sprowadzono łącznie do 61 słów opisu kategorii. Nie ma w nich liczby etatów ani stawek ekspertów, przez które można by odtworzyć 90 mln zł. Nie ma liczby licencji, systemów i użytkowników platformy za 50 mln zł. Nie ma liczby rynków, języków i źródeł objętych monitoringiem za 40 mln zł. Nie ma liczby badań, wielkości prób ani kosztu jednej fali pomiaru przy 35 mln zł" – wskazuje portal NaszaPolska.pl.
Biuro Marki Polska dokument opisuje przy tym bardzo szczegółowo. Na stronach 120-123 wymienia pięć departamentów, siedemnaście stanowisk i zakres obowiązków każdego z nich, aż po „Kierownika KPI” i „Analityka Wizerunku Polski”. Nazwy stanowisk są rozpisane na sześciu stronach. Rachunku prowadzącego do 70-90 mln zł w tabeli jednak nie ma.
"Po lekturze 156 stron bez odpowiedzi pozostają pytania proste. Kto w administracji przyjął ten dokument i czy ktokolwiek przed przyjęciem przeliczył jego tabele? Kto zasiadałby w Biurze Marki Polska rozpisanym na pięć departamentów i siedemnaście stanowisk i kto decydowałby o obsadzeniu tych etatów? Jakie wynagrodzenia przewidziano dla osób, które miałyby je zająć, oraz dla członków proponowanej rady – dokument nie podaje ani jednej stawki. Dlaczego strategia proponuje powoływanie kolejnych instytucji obok tych, które już istnieją i już są finansowane z budżetu państwa?" – pyta serwis.
