Gigant spod kosza

Dodano: 
Mateusz Ponitka
Mateusz Ponitka Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
ŁUKASZ MAJCHRZYK I Mateusz Ponitka w ciągu dwóch tygodni stał się jednym z lepiej rozpoznawalnych polskich sportowców. W świecie koszykarskim ceniony był od dawna

Na czwarte miejsce w Europie ciężko pracowała cała koszykarska drużyna Polski, wszystkich 12 zawodników, którzy wystąpili w turnieju, a nawet ci, którzy odpadli po letnich zgrupowaniach kadry. Tytaniczną pracę wykonał sztab szkoleniowy pod dowództwem selekcjonera Igora Miličicia, który znakomicie rozpracowywał rywali, potrafił wyeksponować zalety własnych graczy i ukryć ich słabości. Jednak najwięcej uwagi skupiał na sobie kapitan Mateusz Ponitka, mimo że specjalnie o pochwały ze strony mediów i kibiców nie zabiega. Kilka lat temu zrezygnował nawet z obecności na Twitterze, bo szkoda mu było tracić czas na wirtualną rzeczywistość – woli ją przeznaczać na prawdziwe życie.

Trudno było jednak nie dostrzec tego, jak wiele w grze reprezentacji Polski dawał jej kapitan. Ponitka walczył pod swoim koszem, zbierał piłki, przepychał się z wyższymi i silniejszymi rywalami, a potem często pędził do kontrataku. To on najczęściej rozgrywał w polskiej drużynie piłkę, decydował o tym, jak zostanie rozegrana akcja i do kogo trafi piłka, a kiedy nie było lepiej ustawionego kolegi, decydował się na rzuty spod kosza albo z dystansu, często nad wyciągniętymi w górę rękami obrońcy. Radził sobie z tymi zadaniami świetnie, chociaż przez większość kariery odgrywał na boisku zupełnie inne role.

Artykuł został opublikowany w 39/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także