Nie wasz zakichany interes!
  • Rafał A. ZiemkiewiczAutor:Rafał A. Ziemkiewicz

Nie wasz zakichany interes!

Dodano:   /  Zmieniono: 

Wierni czytelnicy niech będą mi świadkami, że staram się jak mogę, by unikać wypowiedzi na tematy religijne. Jeśli już muszę, streszczam swój stosunek do wiary następująco: wolę być potępiony przez o. Rydzyka lub ks. Oko niż pobłogosławiony przez ks. Bonieckiego czy ks. Sowę. Innymi słowy, wolę mieć prawdziwy Kościół i w nim przerąbane, niż żeby ten Kościół zastąpiony został jakimś „ekumenicznym” fanklubem, który doktrynę wiary i teologię zastępuje głupkowatymi zapewnieniami, że Bóg nas kocha wszystkich, bez względu na to, jakimi świniami byśmy byli i jakich podłości byśmy się dopuszczali, i z tej miłości gwarantuje wszystkim przebaczenie z góry wszelkich możliwych przewin. No – poza nietolerancją i homofobią. Nie twierdzę oczywiście, że Bóg nas nie kocha, ale każdy ojciec wie, że to właśnie miłość, nierozerwalnie związana z troską, każe wymagać i czasem karać, nawet surowo – trudno, by nie wiedział tego Ojciec Najwyższy. Człowiek uczy się na błędach. Niekiedy błędy można naprawić, niekiedy jest to niemożliwe. Jeśli jest to niemożliwe, to trzeba umieć ponieść konsekwencje swojego błędu, zamiast domagać się, by reguły, którym się nie umiało sprostać, zostały zmienione, bo są za trudne i w ogóle nieludzkie.

Więc, niechętnie się na ten temat wypowiadając, mam uprzejmą prośbę do tych chórów, które nagle zatroskały się straszliwie o los rozwodników niedopuszczanych do sakramentów świętych. Chórów tworzonych, tak się dziwnie składa, głównie przez ludzi, którzy do Kościoła nie chodzą i nie wydaje się, aby kiedykolwiek interesowały ich święte sakramenty. Prośba jest prosta: Nie wasz zakichany interes Bądźcie łaskawi zostawić moje problemy z Kościołem mnie i Kościołowi, bo nieszczerość waszej troski i prawdziwe intencje, które jej przyświecają, aż biją po oczach.

PS Szyderstwa Waldemara Łysiaka z mojego „rozbuchanego ego” przyjmuję z pokorą; w tym temacie uważam go za znawcę, z którym nie sposób się mierzyć. Co do innych spraw nie chcę czytelników nużyć polemikami, ale jedną kwestię – tradycji endeckiej i piłsudczykowskiej – uważam za zbyt ważną, by zmilczeć; pozwolę więc odnieść się do niej w jednym z kolejnych „subotników” na Dorzeczy.pl. •

Czytaj także