"Pastorałka”, czyli co straciliśmy

"Pastorałka”, czyli co straciliśmy

Dodano: 
Teatr, zdjęcie ilustracyjne
Teatr, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay / Christos Giakkas
Istnieje w pamięci teatru legenda „Pastorałki” Leona Schillera, tej mistrzowskiej stylizacji na ludowy teatr, granej w scenerii bożonarodzeniowej szopki.

„Pastorałka” narodziła się ponad 100 lat temu, jeździła z Redutą Juliusza Osterwy po prowincji w międzywojniu, wzruszała w dużych i małych miastach i teatrach, a potem w czasie wojny w oflagach i u Samarytanek w Henrykowie (reżyserowana tam przez samego Schillera w dziewczęcym zakładzie opiekuńczym dla sierot i młodocianych prostytutek). Mamy kilka świadectw, tzw. dużych nazwisk, w dodatku o świetnych piórach. Ci ludzie twierdzili, że wywołała ona najważniejsze doświadczenie teatralne w ich życiu, wrażenie wejścia w samą „esencję” teatru, a wszystkiego tego można dowiedzieć się z reprintu scenariusza (z nutami!) wydanego przez Instytut Teatralny.

Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Grzegorz Kondrasiuk
Czytaj także