W niedzielę rozpoczęło się forum gospodarczo-geopolityczne Polish-Hungarian-American Leadership Summit (PHALS). Wydarzenie rozwija ideę Polish-American Leadership Summit zorganizowanego w 2018 roku na Florydzie.
Forum otwierała sesja powitalna z udziałem m.in. ambasadora Węgier Istvána Íjgyártó, marszałka województwa małopolskiego Łukasza Smółki, twórcy PMPG Polskie Media S.A., wydawcy tygodników "Wprost" i "Do Rzeczy" Michała Lisieckiego i redaktora naczelnego tygodnika "Do Rzeczy" Pawła Lisickiego.
twitter![]()
Z okazji Węgierskiego Święta Narodowego wzniesiono wspólny toast.
Jak Zełenski jest postrzegany na Węgrzech?
Kolejnym punktem programu była dyskusja "Suwerenność czy tożsamość? Polska i Węgry w nowej architekturze Europy", w której wzięli udział węgierski dyplomata i historyk dr Pál Attila Illés oraz redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki.
Publicysta zwrócił uwagę na relacje z Ukrainą. Odnosząc się do przekazu medialnego, Lisicki wskazał, że prezydent Wołodymyr Zełenski odgrywa w Polsce wyłącznie pozytywną rolę. – Na Węgrzech sytuacja wygląda inaczej – zauważył.
Z taką opinią zgodził się były konsul generalny Węgier w Polsce. – Jest faktem, że trochę inaczej kształtują się kontakty polsko-ukraińskie niż węgiersko-ukraińskie, szczególnie w ostatnich latach. W 1991 roku, po zmianie systemu i po powstaniu niepodległego państwa ukraińskiego, sytuacja była inna – przyznał dr Pál Attila Illés.
Dyplomata zwrócił uwagę na kwestię Węgrów z Zakarpacia. Jak zauważył, powstało suwerenne państwo, ale wspomnianemu regionowi nie przyznano autonomii. – Kontakty było dobre, ale miało wyjść z tego więcej. Do 2014 roku nie było większych problemów, problemy zaczęły pojawiać się po tym okresie – powiedział wykładowca akademicki.
Jak zaznaczył dr Pál Attila Illés, "państwo węgierskie uważało za bardzo ważne zadanie dbać o interesy Węgrów zamieszkujących na tym terenie".
– Dla nas zawsze podstawową sprawa była taka, żeby dzieci Węgrów mogły chodzić do węgierskich szkół – zarówno podstawowych, jak i liceów. To dotyczyło również uniwersytetów. (…) Na tym polu doszło do pierwszych zatargów między Węgrami a ukraińskim rządem. (…) To nadal sporna kwestia, która dla Węgrów mieszkających na Zakarpaciu jest bardzo ważna – mówił węgierski dyplomata.
Dr Illés zwrócił również uwagę na kwestię relacji obu państw po pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę. – Oczywiście przyjęliśmy sporo Ukraińców, acz sporą ich część stanowili Węgrzy z Zakarpacia. Z drugiej strony wprowadziliśmy podwójne obywatelstwo, na Ukrainie nie ma podwójnego obywatelstwa. Dlatego nie było problemów, żeby przejechać węgierską granicę – zauważył dyplomata.
Węgry a Rosja. Drażliwa kwestia surowców
Podczas debaty poruszono również sprawę relacji łączących Węgry i Rosję w kontekście surowców. – Bardzo trudno Polakom wytłumaczyć, że żywotnym interesem narodowym Węgier jest sprawa transportu ropy i gazu – zauważył Paweł Lisicki.
Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" zwrócił uwagę na niedawną wypowiedź prezydenta Ukrainy. – Jeśli Wołodymyr Zełenski sugeruje zlecenie porwania Viktora Orbana to znaczy, że rzecz doszła już do skrajnej postaci. Nie przypominam sobie takich gróźb ze strony innego państwa europejskiego. To rzecz bezprecedensowa – powiedział publicysta.
– To się bierze od rurociągu "Przyjaźń". (…) Według Ukraińców ten rurociąg został uszkodzony, więc nie da się przetransportować ropy, która jest bezcenna dla Europy – podkreślił dr Pál Attila Illés.
Paweł Lisicki zauważył, że "Węgrzy nie są dopuszczeni do zbadania tego rurociągu". – Delegacja węgierska została wysłana i Ukraińcy jej nie dopuścili – zaznaczył.
Jego słowa potwierdził dr Pál Attila Illés. – Tak, węgierski rząd wysłał 4-osobową delegację. Rozmowy były, ale delegacja nie została dopuszczona, następnie rząd ukraiński wydał oświadczenie, ale przedstawiciele Węgier nie mogli wejść na spotkanie z odpowiedzialnymi za to ekspertami rządu ukraińskiego – powiedział. – Ukraińcy twierdzą, że załatwienie węgierskich spraw to nie ich rzecz. Na tym polegają spory między stroną węgierską i ukraińską – dodał.
Bruksela wspiera Ukrainę, a nie państwo członkowskie UE
Redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy" zwrócił natomiast uwagę na postawę Brukseli w tej sprawie.
– W tym sporze uderza mnie to, że UE nie staje po stronie swoich członków. Obserwując spór z Ukrainą, mam wrażenie, że dla Komisji Europejskiej to Ukraina jest członkiem UE, a nie Węgry – powiedział Paweł Lisicki.
– Mój znajomy mówi, że to bardziej Unia Europejska chce się dołączyć do Ukrainy niż Ukraina do Unii Europejskiej. Można odnieść takie wrażenie obserwując sytuację – przyznał dr Pál Attila Illés.
