Można konfrontować Yvesa Congara i Karla Rahnera z Piusem IX i Piusem X. Można przeciwstawiać arcybiskupa Annibale Bugniniego arcybiskupowi Marcelowi Lefebvre. Nic tak jednak nie przemawia do wyobraźni ludzi współczesnych, co krótkie formy graficzne. Tym sposobem trafiłem na mem, na którym widzimy Alaina Delona, odwróconą w jego stronę i wyraźnie oczarowaną Marianne Faithfull i siedzącego obok niej, kompletnie ignorowanego i zasępionego Micka Jaggera. Delon symbolizuje chorał gregoriański, Faitffull – młodych katolików, a Jagger tzw. msze gitarowe z lat 70. Tak w skrócie można podsumować obecne zapatrywania młodych ludzi na liturgię.
Coś, co miało być "nowoczesne", "orzeźwiające", "młodzieżowe" (notabene nie ma chyba bardziej archaicznego określenia) szybko stało się pieśnią przeszłości. Orędownicy "nowej wiosny Kościoła", dziś brzuchaci panowie z włosami pokrytymi siwizną i twarzami przeoranymi zmarszczkami, stali się kustoszami form quasiliturgicznych, które nie wytrzymały próby czasu. Nie wytrzymały konkurencji z rozrywkami oferowanymi przez środowiska świeckie, a na polu stricte eklezjalnym totalnie nie zdały egzaminu, czego przykładem jest gwałtowny odpływ wiernych (inna sprawa, że skandale obyczajowe z udziałem duchownych również odegrały tu znaczącą rolę, być może wiodącą).
Tymczasem młodzi ludzie z coraz większym zainteresowaniem odkrywają wielowiekowe rytuały. W świecie pełnym zgiełku i szybkich form, szukają ciszy i kontemplacji. Nie muszą wszystkiego rozumieć. W dobie powszechnego egotyzmu nie muszą partycypować w ceremoniałach, wyręczając kapłanów. To całkowite odwrócenie tendencji, jakie zostały niejako odgórnie narzucone po Soborze Watykańskim II.
Kościołowi we Francji grozi konflikt pokoleń – ostrzegał w ubiegłym roku na łamach "Le Croix" socjolog religii Yann Raison de Cleuziou. Badacz, cytowany przez Katolicką Agencję Informacyjną, zwrócił uwagę, że starsze pokolenia wierzących są zaniepokojone powrotem młodych do tradycyjnych form katolicyzmu, którego świadectwem jest m.in. rekordowa popularność pielgrzymki do Chartres.
Raison de Cleuziou podkreślił, dziś młodzi ludzie dorastają w środowisku, w którym wiara jest wyjątkiem. "Ich reakcja jest odwrotna: potwierdzają swoją tożsamość religijną, wzmacniają spójność, domagają się poszanowania dla swej odmienności. Z jednej strony mamy kompromis, z drugiej – odróżnienie" – tłumaczył socjolog religii (cyt. za KAI). A przecież nie jest to odosobniony przypadek. Również w Polsce powstają kolejne kaplice i kościoły Bractwa św. Piusa X, w których trudno zmieścić szpilkę, choć jeszcze kilkanaście lat temu świeciły pustkami. Już teraz mówi się o tradycjonalistycznym "boomie" nad Wisłą. A ten boom zapewnia głównie młode pokolenie.
Z kolei w Ameryce Północnej, w USA i Kanadzie, rośnie liczba konwersji na prawosławie, głównie ze względu na liturgiczne bogactwo tradycyjnego, wschodniego chrześcijaństwa. Również i w tym przypadku młodzi poszukują radykalnie odmiennej odpowiedzi na zgiełk, a nie stawania w szranki z ulotnymi rozrywkami ery TikToka.
Zastanawia mnie tylko, kiedy hierarchia zwróci uwagę na rozdźwięk, jaki zaistniał między jej wyobrażeniem o świecie a jego faktycznym kształtem. Założenia sprzed kilku dekad, mające być przejawem realizmu okazały się jedynie mrzonką – miały stanowić rewolucję, nowe otwarcie, a już teraz stały się pieśnią przeszłości.
Czytaj też:
Nawrócenia w Nowym Jorku. To już prawdziwy boomCzytaj też:
Bractwo św. Piusa X ekskomunikowane? Watykan zabrał głos
