Czy "reguła 3,5 proc." zakończy rządy Tuska w Polsce?

Czy "reguła 3,5 proc." zakończy rządy Tuska w Polsce?

Dodano: 
Uczestnicy manifestacji, organizowanej przez "Solidarność" w ramach protestu przeciwko Zielonemu Ładowi
Uczestnicy manifestacji, organizowanej przez "Solidarność" w ramach protestu przeciwko Zielonemu Ładowi Źródło: PAP / Paweł Supernak
Konrad Wierzbicki Z naukowego punktu widzenia istnieje szansa na zakończenie rządów „koalicji 13 grudnia”, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, które w Polsce odbędą się jesienią 2027 roku.

Taką tezę słyszałem z ust jednego profesora, zajmującego się problematyką bezpieczeństwa imprez masowych. Autorytet w dyskusji często działa na naszą korzyść, jednak warto weryfikować usłyszane opinie, aby móc bronić ich w polemice na twarde fakty. W systemie demokratycznym władza nie jest dana raz na zawsze, a scenariusze jej zmiany są opisane w obowiązujących procedurach. Modelowym przykładem weryfikacji poparcia władzy w ostatnim czasie było odwołanie prezydenta Krakowa w referendum lokalnym.

Publicyści zauważają, że „sukces referendum” w mieście może być skutecznym narzędziem egzekwowania odpowiedzialności politycznej w kolejnych polskich metropoliach, gdzie dotychczas widoczna była bariera frekwencyjna. W przestrzeni publicznej coraz częściej się mówi o kolejnych dużych polskich miastach, w których przeprowadzone zostaną referenda, w celu ukształtowania zupełnie nowej rzeczywistości. Na liście miast – Radom, Wrocław, Częstochowa, Rzeszów i Lublin, którymi zarządzają politycy powiązani z „koalicją 13 grudnia”.

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że sytuacja społeczno – ekonomiczna w naszym kraju jest pełna kontrastów. Z jednej strony rząd Tuska chwali się szybkim rozwojem gospodarczym, z drugiej zaś strony jesteśmy świadkami rekordowego deficytu budżetowego, rosnących kosztów życia, co sprawia, że wielu z nas odczuwa niepewność o swoją przyszłość. Sytuacja na rynku pracy związana z rosnącym bezrobociem wywołuje niepokój zwłaszcza młodych Polaków, a reforma służby zdrowia i zmiany w finansowaniu rodzi obawy przed zamykaniem całych szpitali lub zawieszaniem oddziałów.

Czarę goryczy uzupełnia szkodliwa reforma edukacji, która w mojej ocenie prowadzić będzie do „rozmiękczania” norm etycznych w społeczeństwie i redukcji osoby ludzkiej. Mój pogląd podzielają niektórzy nauczyciele oraz osoby reprezentujące środowiska oświatowe. Eksperci zauważają, że z reform KO obiecanych w ramach „100 konkretów na 100 dni”, niewiele zostało spełnionych. Najpoważniejsze zarzuty opinii publicznej wobec rządu dotyczą kluczowych reform gospodarczych i podatkowych, które miały bezpośrednio odciążyć portfele Polaków. Swoje niezadowolenie wobec rządów „koalicji 13 grudnia” naród wyraził 20 maja 2026, podczas demonstracji, która skupiła około 230 tysięcy osób, przedstawicieli pracowników różnych branż z całej Polski, w tym górnictwa, hutnictwa, rolnictwa czy handlu. Jej uczestnicy protestowali przeciwko unijnej polityce klimatycznej (Zielonemu Ładowi) oraz poparli prezydencki wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum. Zwracano również uwagę na trudną sytuację ekonomiczną w rolnictwie i polskim przemyśle oraz brak dialogu społecznego ze strony rządu.

Wracając do tytułu mojej refleksji, zadanego w formie pytania – czuję się zobowiązany omówić tzw. „regułę 3,5 proc”., będącą rezultatem badań naukowych amerykańskiej politolożki Erici Chenoweth z Harvardu nad skutecznością ruchów społecznych i protestów obywatelskich o charakterze pokojowym na świecie.

Profesor Chenoweth wraz z inną badaczką – Marią Stephan, przeanalizowała setki przykładów oddolnych działań społecznych podejmowanych w latach 1900–2006 i doszły do wniosku, że ruchy oporu o charakterze pokojowym osiągały swoje cele znacznie częściej niż ruchy stosujące przemoc. Pełną analizę 323 konfliktów (zarówno bezprzemocowych, jak i zbrojnych odnotowanych w kilkudziesięciu krajach), Chenoweth wraz z M. Stephan opisała w przełomowej książce Why Civil Resistance Works: The Strategic Logic of Nonviolent Conflict, wprowadzając tym samym do nauk o bezpieczeństwie i socjologii politycznej – wspomnianą regułę 3,5 proc. (ang. 3.5% rule).

Reguła głosi, że żaden pokojowy ruch społeczny nie poniósł porażki, gdy w jego działania aktywnie zaangażowało się co najmniej 3,5 proc. populacji danego kraju. Na dowód tego badaczki wskazały, że żaden reżim nie przetrwał, gdy w aktywne, bezprzemocowe protesty zaangażowało się co najmniej 3,5 proc. populacji kraju. Jako przykłady i jednocześnie główne studia przypadków opisane w książce wskazano m.in. Filipiny (1983–1986) – Ruch People Power (Ruch Siły Ludu), który doprowadził do bezkrwawego obalenia dyktatury Ferdinanda Marcosa, czy Iran (1977–1979) – Rewolucja irańska, w której masowe demonstracje i strajki generalne zmusiły szacha do opuszczenia kraju. Co ważne, w statystycznej części badań obejmującej setki ruchów, znalazły się również przykłady z Polski (ruch „Solidarność”), Albanii, Bułgarii, Chorwacji, czy NRD.

Badania Chenoweth pokazują, że zmobilizowanie „tylko” 3,5 proc. populacji danego kraju do aktywnego uczestnictwa w demonstracjach, strajkach, akcjach obywatelskich, czy innych formach zaangażowania, o charakterze pokojowym – staje się skutecznym narzędziem do zmiany rządów. W naukach o bezpieczeństwie podkreśla się, że masowy opór cywilny częściej skłania policję i wojsko, służby do odmowy wykonywania rozkazów i przejścia na stronę protestujących. Natomiast, gdy protestują urzędnicy, lekarze i rodziny policjantów, reżim traci kontrolę nad instytucjami. Ile osób oznaczałoby 3,5 proc. w Polsce?

Według danych demograficznych w Polsce żyje 37,5 miliona mieszkańców, co oznacza, że próg 3,5% odpowiadałby około 1,3 miliona aktywnie zaangażowanych polskich obywateli. W praktyce oznaczałoby to, że ponad milion osób musiałoby uczestniczyć w demonstracjach lub innych formach skoordynowanego, pokojowego działania społecznego. Nie oznacza to jednak, że dokładnie taka liczba osób na ulicach automatycznie doprowadziłaby do upadku rządu „koalicji 13 grudnia”. Badania pokazują raczej, że ruchy społeczne osiągają największą skuteczność wtedy, gdy są masowe, pokojowe, dobrze zorganizowane i potrafią utrzymać presję przez dłuższy czas. „Reguła 3,5 proc”. może być więc pewnego rodzaju wskaźnikiem skali mobilizacji społecznej, a nie matematyczną gwarancją na zmianę władzy.

Konrad Wierzbicki
badacz problemów społecznych,

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także