Człowiek „kierujący się rozumem” rzekomo ma pod pełną kontrolą własne ciało, które – obiektywnie rzecz biorąc – stanowi integralną część przyrody. Człowiek Zachodu jednakże żyje w nieuświadomionym przekonaniu, że „kierując się rozumem” oraz za sprawą wolnej woli jest w stanie w pełni kontrolować swoją biologiczną naturę. Wyrazem tego przekonania jest choćby paradygmat leżący u podstaw współczesnej medycyny, że śmierć to taki „wypadek przy pracy” i porażka nowoczesnej nauki i techniki, wyraz niewystarczającego opanowania procesów biologicznych, a nie naturalna kolej rzeczy.
Najciekawsze jest to, że takie właśnie wyobrażenie jest podzielane zarówno przez różnej maści materialistów, jak i idealistów będących spadkobiercami Kartezjusza oraz wielu katolików-tomistów. Wszystkie te nurty łączy jedno konkretne wyobrażenie człowieka jako głowy, która rządzi własnym ciałem.
