Prof. Marcin Matczak był gościem podcastu Żurnalisty. Został zapytany, czy zdarza mu się tęsknić za prezydentem Andrzejem Dudą. Zareagował śmiechem, po czym odpowiedział: – Chyba niedługo zatęsknię, dlatego że wydaje mi się, że jego następca jest bardziej niebezpieczny w tych obszarach, które mnie szczególnie interesują.
– Andrzej Duda był emanacją PiS-u, ze wszystkimi ich wadami, jeżeli chodzi o stosunek do praworządności, do państwa, ale był wersją – powiedziałbym – łagodnej choroby. Natomiast Karol Nawrocki jest bardziej niebezpieczny, jest bardziej agresywny, jest bardziej takim przywódcą, który chce grać takiego strongmana i w związku z tym jest osobą bardziej nastawioną na to, żeby zaatakować te obszary, które mają go kontrolować – stwierdził prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Myślę, że dla Andrzeja Dudy to, że był prezydentem, to był szczyt, który chciał osiągnąć, osiągnął i myślę, że generalnie był zadowolony z tego, gdzie jest. Natomiast mam wrażenie, że dla Karola Nawrockiego prezydentura jest narzędziem, a nie szczytem. Czymś, co on chce wykorzystać do tego, żeby zmienić w ogóle strukturę władzy w Polce – mówił.
Matczak o postawie Nawrockiego: Cechy, które znamy z systemów autorytarnych
Matczak nazwał Karola Nawrockiego "plagiatorem Trumpa" i ocenił, że przyjmuje postawę "pełną siły, wręcz agresji". – Jego zachowanie, które na przykład było widać w stosunku do tego dziennikarza – podszedł, trochę tak jakby chciał mu przyłożyć, konfrontacyjnie zbliżył się. Nawet sposób, w jaki on mówi: "czołem żołnierze", który jest taki wojskowo-agresywno-maczystowski, to są wszystko symbole, ten jego boks, te jego pompki, to są takie cechy przywódców, które znamy z systemów autorytarnych – wypalił wykładowca UW. Jednocześnie zastrzegł, że stara się unikać "prostych paralel, porównań, że Karol Nawrocki jest autorytarny".
– Ale jest jakaś potrzeba w tym, że przywódcy Związku Radzieckiego albo Rosji pokazują się topless, uprawiają sport, muszą przepłynąć rzekę, pokonują kogoś w judo. Jest taka potrzeba w niektórych konstrukcjach, że naród patrzy na przywódcę i mówi: "może ja jestem słaby, ale mój przywódca jest silny". To nie jest przypadek. I akurat Nawrocki dobrze tym gra – stwierdził.
Czytaj też:
Zełenski porównał Nawrockiego do Orbana. "Źle się to skończy"Czytaj też:
Doda nie ukrywa: Jestem dumna z prezydenta
