Trudna sztuka budowania parasola kontrwywiadowczego nad wymiarem sprawiedliwości

Trudna sztuka budowania parasola kontrwywiadowczego nad wymiarem sprawiedliwości

Dodano: 
Sąd, zdjęcie ilustracyjne
Sąd, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Toczona niedawno na portalu DoRzeczy.pl bardzo interesująca dyskusja na temat już podpisanej przez Prezydenta RP ustawy z 4 września 2026 r. o zmianie ustaw w celu wzmocnienia nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną, w której miałem zaszczyt uczestniczyć skłoniła mnie, jako prokuratora do głębszej refleksji na temat ochrony kontrwywiadowczej środowiska tworzącego organy wymiaru sprawiedliwości.

W rzeczonej dyskusji jej uczestnicy słusznie podkreślali, że na podstawie wskazanego aktu prawnego sędziowie otrzymają daleko idące kompetencje do władczego ingerowania w stosowaną przez uprawnione służby kontrolę operacyjną oraz do nieograniczonego zapoznawania się z pozyskanymi materiałami operacyjnymi po jej zakończeniu, co może narazić ich na wzmożone operacje werbunkowe ze strony obcych służb wywiadowczych. Mając to na uwadze raczej nie mam złudzeń, że stosowne służby staną przed nie lada wyzwaniem, jakim będzie zapewnienie sędziom systemowej ochrony kontrwywiadowczej. Miom zdaniem same szkolenia, podczas których sędziowie zostaną wyczuleni na podstępne działania ze strony obcych służb nie wystarczą. Sprawa sędziego Tomasza Szmydta, który uciekł na Białoruś bez cienia wątpliwości pokazała, że środowisko sędziowskie, zapewne też prokuratorskie jest zagrożone penetracją agenturalną w wykonaniu wrogich służb wywiadowczych.

Krytykując efektywność polskiego kontrwywiadu na tym polu musimy jednak pamiętać o posiadanych przez niego uprawnieniach, a właściwie w tym przypadku ich swoistym braku. Mam tu na myśli art. 37 ust. 1 pkt 4 ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, zgodnie z którym służby te nie mogą przy wykonywaniu swoich zadań korzystać z tajnej współpracy m.in. sędziów, asesorów sądowych oraz prokuratorów. Problem się znacząco komplikuje, gdyż w przestrzeni prawnej brak jest tzw. definicji legalnej użytego pojęcia „tajna współpraca”. Powstaje zatem pytanie, czy ta „ochrona” sędziów i prokuratorów przed działaniami polskich służb specjalnych dotyczy tylko werbunku, czy także np. konsultacji prawnych związanych z prowadzonymi działaniami operacyjnymi, a nawet przekazywania informacji, które mogą być przydatne w działalności kontrwywiadowczej. Znany jest mi przypadek, kiedy to informacja przekazana przez sędziego o dziwnym zachowaniu pracownika sądu pozwoliła ABW na zdemaskowanie współpracownika obcego wywiadu. Czy takie zachowanie jest objęte zakazem z art. 37? Paradoks polskich uregulowań w tej materii polega na tym, że Policja takiej bariery nie posiada. Można na tej podstawie mniemać, że ustawodawca darzy różnym stopniem zaufania swoje służby. Należy jednoznacznie stwierdzić, że omawiany przepis stanowi prawną przeszkodę w dostępie do osób, które mogą dysponować istotnymi informacjami potrzebnymi dla zbudowania skutecznego parasola kontrwywiadowczego nad organami wymiaru sprawiedliwości.

Obserwacja obecnej sytuacji geopolitycznej, a także fakt, że nasz kraj uczestniczy w wojnie hybrydowej skłania do refleksji, czy ten swoisty wyraz nieufności państwa do własnych służb specjalnych nie jest szkodliwy z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego? Znalezienie satysfakcjonującej odpowiedzi będzie niezwykle trudne. Nie ukrywam, że sam mam z tym spory problem, zwłaszcza mając na uwadze, ze polskie służby są bardzo upolitycznione i ewentualne „poluzowanie” rygorów wynikających z art. 37 mogłoby spowodować, że będą one miały zbyt duży wpływ na wymiar sprawiedliwości, a pośrednio na życie publiczne. Zawsze możemy jednak o tym rozmawiać i poszukiwać dobrych rozwiązań w imię naszego wspólnego bezpieczeństwa. Może należałoby zacząć od stworzenia satysfakcjonującej definicji „tajnej współpracy”?

Dr Piotr Kosmaty, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie

Fundacja SPRZYMIERZENI z GROM

Autor: Piotr Kosmaty
Czytaj także