Publicysta "Do Rzeczy" zwrócił uwagę, że wbrew zapewnieniom obozu rządzącego, ustawa wdrażająca DSA i ataki nożowników mają się do siebie nijak.
Warzecha: Rząd na rympał oszukuje ludzi
"Twierdząc, że trzeba koniecznie uchwalić ustawę cenzorską, członkowie rządu wskazują, że niby w przypadku art. 256 i 257 k.k. włączono w procedurę sąd. Zapominają tylko dodać, że włączono pozornie, bo sąd jedynie wydaje postanowienie" – zwrócił uwagę.
"Podobnie na niewiedzy zagrał pan premier, twierdząc, że DSA jest konieczne, żeby zapobiegać takim sytuacjom jak te ze szkół. Problem w tym, że DSA w ogóle nie wymienia jako przesłanki do blokowania treści artykułów kodeksu karnego, które mogłyby tutaj mieć jakikolwiek związek, czyli art. 255 i 255a k.k". – napisał Warzecha.
"Rząd po prostu na rympał oszukuje w tej sprawie ludzi, chcąc wprowadzić cenzurę. Nie żeby było to coś nowego" – podsumował.
Przypomnijmy, że artykuł 256 kodeksu karnego dotyczy penalizacji "mowy nienawiści" "na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość".
Artykuł 257 stanowi, że "kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".
Koalicja rządząca uchwaliła w Sejmie ustawę wprowadzającą DSA
Większość rządząca (KO, Lewica, PSL, Polska 2050) uchwaliła w czwartek ustawę wprowadzającą blokowanie "nielegalnych treści" w internecie, która pod pretekstem bezpieczeństwa i walki z "mową nienawiści" wprowadza możliwość administracyjnej cenzury internetu. Pierwsza wersja przepisów w tej sprawie została zablokowana w styczniu przez prezydenta Karola Nawrockiego. Teraz także ostateczna decyzja należeć będzie do głowy państwa.
Prezydent Nawrocki zawetował cenzurę prewencyjną
Uzasadniając weto wobec nowelizacji wprowadzającej unijny Digital Services Act, Karol Nawrocki tłumaczył, że projekt zawierał "rozwiązania absurdalne", które miały oddać kontrolę nad treściami publikowanymi w internecie "urzędnikom podległym rządowi". W swoim uzasadnieniu porównał zaproponowane mechanizmy do cenzury znanej z powieści "Rok 1984" autorstwa George’a Orwella.
Zawetowana na początku tego roku ustawa zakładała m.in. bez wyroku sądu urząd (UKE, KRRiT), będzie mógł zablokować dowolny portal internetowy czy kanał na YouTube bądź innej platformie video. Wnioskować o to będą mogły "zaufane podmioty sygnalizujące", które ponadto mają otrzymywać środki na działalność z podatków. Ponadto – na co zwrócił uwagę poseł Janusz Cieszyński – regulacje umożliwiłyby urzędnikowi UKE w asyście Policji wejść do prowadzącego dowolne forum internetowe, skopiować dyski i zaplombować lokal.
Następnie ustawa wdrażająca DSA została podzielona na dwie odrębne ustawy i Nawrocki podpisał tę, która nie zawierała zapisów dotyczących cenzury. Teraz, koalicja przegłosowała w Sejmie drugą ustawę, tę umożliwiającą cenzurę
Premier połączył ustawę z tematem serii ataków nożowników
Projektu ustawy nie było w porządku obrad 66 posiedzenia Sejmu, na którym został uchwalony. Drugie czytanie projektu odbyło się w Sejmie na początku września i czekał on na dalsze procedowanie – bez terminu głosowania. Do bloku głosowań trafił w czwartek po południu, po słowach premiera Donalda Tuska o rzekomej konieczności procedowania przepisów pozwalających na blokowanie tzw. mowy nienawiści w sieci.
Za przyjęciem ustawy głosowało 242 posłów, 61 było przeciw, a 136 wstrzymało się od głosu. Poparli ją posłowie koalicji Donalda Tuska oraz Razem. Wstrzymali się od głosu w większości przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Przeciw były Konfederacja WiN, Konfederacja Korony Polskiej, Demokracja oraz większość klubu Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.
Czytaj też:
Ataki w szkołach a ustawa Tuska. Pejo: Nie mają absolutnie nic wspólnego Czytaj też:
Cenzura prewencyjna. Ziemkiewicz: Być może od tego zależy immunitet Tuska
