We Francji doszło do jednych z największych zamieszek w ostatnich latach. Setki tysięcy osób wzięły udział w sobotnich demonstracjach przeciwko rosnącym kosztom życia, pogarszającej się jakości usług publicznych i nierównościom społecznym.
Tymczasem premier Donald Tusk zamieścił w sieci wpis, w którym zapewnił, że Polska będzie bezwzględnie dbać o bezpieczeństwo własnych obywateli.
"Polska nie powtórzy błędów innych europejskich państw, nie będzie też za nie płacić. Twardo bronimy granicy przed nielegalną migracją, mamy własną politykę azylową (nie przyjmujemy wniosków), deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo. W kwestii bezpieczeństwa będziemy bezwzględni. To usłyszeli ode mnie liderzy Europy w Brukseli" – napisał szef rządu na swoim koncie na platformie X.
Setki tysięcy osób na ulicach francuskich miast
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez poinformował, że w całym kraju na ulice wyszło około 550 tys. osób. Związek zawodowy CGT poinformował agencję Reuters, że szacuje liczbę protestujących na 800 tys. osób.
Uczestnicy demonstracji domagali się poprawy jakości usług publicznych, zwiększenia nakładów na edukację, lepszych warunków pracy i wyższych wynagrodzeń. Niezadowolenie budzą także rosnące ceny paliw i innych podstawowych dóbr.
Obecna fala protestów rozpoczęła się we wrześniu w szkołach średnich na ubogich przedmieściach północnego Paryża. Początkowo uczniowie i ich rodziny protestowali przeciwko brakom kadrowym w szkołach, nieobecnościom nauczycieli oraz złym warunkom nauki. Z czasem postulaty rozszerzyły się na kwestie nierówności społecznych, ograniczonych wydatków publicznych i pogarszającego się poziomu życia.
Najnowszy bilans sobotnich zamieszek we Francji to 1,2 tys. osób zatrzymanych i 150 rannych funkcjonariuszy.
Czytaj też:
"Tusk celowo zaostrza spór". Wojna o TK Czytaj też:
"Donald Tusk kłamie". Poseł PiS uderza w rzecznika policji
