Bosacki: Wybór Nawrockiego na prezydenta to błąd narodu

Bosacki: Wybór Nawrockiego na prezydenta to błąd narodu

Dodano: 
Marcin Bosacki (KO), wiceszef komisji śledczej ds. Pegasusa
Marcin Bosacki (KO), wiceszef komisji śledczej ds. Pegasusa Źródło: PAP / Albert Zawada
Uważam, że to był błąd. Nawet wielkie narody czasem się mylą – powiedział o wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta wiceszef MSZ Marcin Bosacki. Jego słowa wyraźnie zdziwiły prowadzącego rozmowę dziennikarza TVN24 Konrada Piaseckiego.

We wtorek (20 października) Sejm uchwalił zmiany dotyczące częściowej dekryminalizacji aborcji i dopuszczalności jej przeprowadzenia w przypadku ciężkiej wady płodu. Projekty trafią teraz do Senatu, a następnie na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.

Polacy wybrali prezydenta. Bosacki: Nawet wielkie narody czasem się mylą

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki (KO) był pytany w środę (21 października) w TVN24, czy koalicja rządząca liczy na podpis głowy państwa pod obiema ustawami.

– Niestety może się okazać, że mylny wybór Karola Nawrockiego na prezydenta będzie miał swoje konsekwencje także w tej sprawie – stwierdził.

Na pytanie, co oznacza "mylny wybór", polityk odpowiedział: – Uważam, że to był błąd. Nawet wielkie narody czasem się mylą.

Dopytywany przez prowadzącego program Konrada Piaseckiego, czy ma na myśli "błąd narodu, czy tych, którzy liczyli głosy", Bosacki zaprzeczył.

– Uważam, że chociaż jest głęboko niedobrze, że nadal nie wiemy, ile dokładnie głosów dostał pan Nawrocki, to prawdopodobnie dostał ich tyle, że wystarczyło to na wygraną – ocenił.

– Patrząc na te 15 miesięcy tej prezydentury uważam, że to jest zły prezydent i szkoda, że tak się stało – dodał wiceminister.

Jego wypowiedź zdziwiła dziennikarza TVN24. – Rzadko polityk coś takiego mówi, że naród się pomylił, wybierając prezydenta – wskazał Piasecki. – Uważam, że lepiej być szczerym, niż zawsze pochlebiać czasem złym wyborom obywateli – tłumaczył Bosacki.

Nawrocki pokonał Trzaskowskiego

W czerwcu 2025 r. wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki, pokonując w drugiej turze Rafała Trzaskowskiego. Ówczesny prezes IPN i kandydat popierany przez PiS uzyskał 50,89 proc. głosów (10 606 877), podczas gdy prezydent Warszawy, kandydat KO zdobył 49,11 proc. poparcia (10 237 286). Różnica wyniosła ponad 369 tys. głosów, a frekwencja wyborcza – 71,63 proc.

Po tym, jak Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki, w mediach zaczęły pojawiać się doniesienia o nieprawidłowościach podczas liczenia głosów. Do Sądu Najwyższego spłynęło ponad 50 tys. protestów wyborczych, większość według wzorów udostępnionych przez Romana Giertycha. Stąd wzięło się określenie "giertychówki".

Ponowne liczenie głosów oddanych w wyborach prezydenckich

Pod koniec czerwca 2025 r. ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał specjalny zespół prokuratorów do skontrolowania wyników w prawie 300 komisjach wyborczych. Okazało się, że głosy były błędnie przypisane raz jednemu, raz drugiemu kandydatowi, ale nie doszło do wypaczenia wyniku wyborów.

6 sierpnia 2025 r. Nawrocki złożył przysięgę i oficjalnie objął urząd prezydenta. Zgromadzenie Narodowe w celu odebrania przyrzeczenia zwołał ówczesny marszałek Sejmu Szymon Hołownia, choć część członków rządu i polityków koalicji sugerowała mu, żeby tego nie robił.

Czytaj też:
Hołownia: Wielokrotnie proponowano mi przeprowadzenie zamachu stanu
Czytaj też:
"Sprzeciw" ws. zaprzysiężenia Nawrockiego. Giertych nie odpuszcza do ostatniej chwili
Czytaj też:
Prokurator Wrzosek o wyborach: Wiemy na pewno, jaki nie był wynik

Opracował: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także