Partia koalicji w rozsypce. Były premier brutalnie: Oni bez Tuska nie żyją

Partia koalicji w rozsypce. Były premier brutalnie: Oni bez Tuska nie żyją

Dodano: 
Od lewej: Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, Donalda Tusk, Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń
Od lewej: Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, Donalda Tusk, Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń Źródło: PAP / Marcin Obara
Donald Tusk może wygrać wybory, ale nie będzie miał zdolności koalicyjnej – kreśli powyborczy scenariusz były premier Leszek Miller.

W programie Wirtualnej Polski Leszek Miller został zapytany, co określiłby jako największy sukces rządu Donalda Tuska. – To, że jest – odpowiedział. – Bardzo chciałem, żeby był rząd pod przewodnictwem premiera Tuska. Namawiałem go, kiedy jeszcze był w Brukseli, żeby wrócił. On nie miał takiej wielkiej chęci. Trochę się wahał. Ale byłem bardzo rad, jak się w końcu zdecydował – tłumaczył.

Były premier uważa, że przyszłoroczne wybory parlamentarne, podobnie jak te w 2023 r., nie muszą zakończyć się objęciem władzy w państwie przez zwycięzcę. Znów kluczowa może okazać się zdolność do zbudowania większości koalicyjnej.

Miller kreśli powyborczy scenariusz

– To nie jest tak, że Kaczyński przegrał wybory. Wygrał, tylko że nie miał zdolności koalicyjnej do utworzenia większości sejmowej. A teraz może być odwrotnie. Może wygrać Donald Tusk, ale nie będzie miał zdolności koalicyjnej do uzyskania większości – nakreślił powyborczy scenariusz Leszek Miller.

– Przed wyborami dużo czasu poświęca się na odpowiednią reklamę programu, kandydatów. Wszyscy jeżdżą, opowiadają, co zrobią dla szczęścia społeczeństwa. Ale natychmiast po wyborach to przestaje być ważne, bowiem pojawia się arytmetyka, która jest królową Sejmu. Każdy liczy, kiedy będzie 231 głosów – mówił były lider SLD. – Może się okazać, że Tusk wprawdzie wygrał, ale nie ma 231 głosów, a Kaczyński ma – dodał.

"Będzie naciskał na Tuska"

Miller wskazał, że Tusk "musi zastanowić się, jak stworzyć listy wyborcze". – Czy wziąć na listę tych, którzy dzisiaj wleką się w ogonie i stworzyć jedną listę, czy machnąć ręką na tych koalicjantów, którzy nie uzyskają 5 proc. – wyliczał.

– PSL będzie naciskał na Tuska, żeby iść razem, bo sami błąkają się w okolicach 3-4 proc. Hołownia 2050 to jest w ogóle dramat, oni bez Tuska nie żyją – ocenił. – Jeżeli Lewica będzie miała stabilne 7-8 proc., to pójdą sami i wtedy Tusk nie jest im do niczego potrzebny. Ale jak będą mieli mniej (...), to też mogą poprosić Tuska o jedną listę. Więc ta jedna lista może powstać, tylko że wtedy szefem tej listy i człowiekiem, który decyduje o miejscach, jest Donald Tusk – podkreślił.

Czytaj też:
Politycy Polski 2050 na urodzinach posła PiS. W tle dymisja Pełczyńskiej
Czytaj też:
"Ruch wyprzedzający". Kukiz wprost o odejściu Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także