Nowy "Władca Północy"? Na razie nie dla Rosjan
  • Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

Nowy "Władca Północy"? Na razie nie dla Rosjan

Dodano: 73
Myśliwiec Mig-29
Myśliwiec Mig-29 / Źródło: Wikimedia Commons
Pod koniec stycznia rosyjskie państwowe przedsiębiorstwo zbrojeniowe Rostiech poinformowało, że prowadzone są prace doświadczalno-konstrukcyjne nad nowym myśliwcem przechwytującym MiG 41. Zgodnie z zapowiedziami koncernu, samolot ma przewyższać osiągami istniejące konstrukcje i stać się elementem, który w przyszłości odmieni zasady walki powietrznej, dając przewagę lotnictwu Federacji Rosyjskiej.

Rzeczywiście, na papierze parametry maszyny wyglądają imponująco. Prędkość ok. 4,3, a nawet i 5 Machów, pułap 50 kilometrów i zasięg około 11 tys. kilometrów sprawiają, że trudno byłoby mu dorównać przez latające obecnie myśliwce. MiG-41 mógłby działać na pograniczu kosmosu, atakując satelity przeciwnika krążące na niskich orbitach, a rozwijana prędkość i zasięg ułatwiałaby ochronę rozległej przestrzeni powietrznej Rosji, a nawet pozwalała kontrolować niebo nad Arktyką. Zapowiedziano również wersję bezpilotową samolotu.

Informacje o pracach nad nowym rosyjskim myśliwcem przechwytującym to jednak nie nowość. Pierwsze informacje o MiGu-41 pojawiły się już w 2013 r. Projekt samolotu miał być gotowy do roku 2020, a już w roku 2028 miał w pełni zastąpić leciwego MiGa-31.

Ten ostatni przez dziesięciolecia służył jako koń roboczy radzieckiej i rosyjskiej obrony powietrznej. Pierwszy radziecki samolot IV generacji posiadał unikalne rozwiązania, pozwalające ówcześnie mierzyć się z najlepszymi światowymi konstrukcjami. Radar ze skanowaniem fazowym Zasłon, mogący śledzić wiele celów naraz, możliwość zwalczania pocisków samosterujących, operowania nad terenami z ubogą własną siecią nawigacyjną, systemy dekryptażu i wymiany danych z innymi samolotami i stacjami naziemnymi sprawiały, że zaledwie cztery samoloty tego typu mogły patrolować odcinek przestrzeni powietrznej o długości nawet 900 km. Do tego dochodziła rzadka możliwość utrzymywania stałej prędkości ponaddźwiękowej bez używania dopalacza. Bardzo przydatna, przy uwzględnieniu długości granic ZSRR. Najszybszy na świecie w swojej klasie MiG-31 był jedną z tych sowieckich broni, które pozwalały na dotrzymywanie tempa zbrojeń Zachodowi. Samoloty te przeznaczone były do obrony terytorium ZSRR, zwłaszcza na dalekich, arktycznych podejściach przed strategicznymi bombowcami NATO, wyposażonymi w rakiety samosterujące dalekiego zasięgu. Z tego powodu nazywane były „Władcami Północy”.

Siły powietrzne Federacji Rosyjskiej posiadają ich jeszcze około 270. Z tego około 120 pozostaje ciągle w aktywnej służbie, pozostałe zaś, trwale zakonserwowane stanowią rezerwę. Leciwa maszyna – pierwszy oblot odbył się w 1975 r. – była poddawana poważnym zmianom. Około 100 samolotów przystosowano do spełniającej wymogi współczesnego pola walki wersji BM.

Z wcześniejszych, bo składanych jeszcze w 2017 r. zapowiedzi Rostiechu wynikało jednak, że zupełnie nowy typ myśliwca przechwytującego wejdzie do służby jeszcze zanim MiG -31 będzie wymagał tej ostatniej modernizacji. Miało to nastąpić w połowie lat 20tych XXI w. Rok później dyrektor generalny zakładów Mikojana gen. Nikołaj Tarasienko nie był już tak optymistyczny. Prace nad nowym MiGiem miały wtedy wejść w fazę eksperymentalną, i zająć jeszcze około 10 lat, a wejście do służby miało nastąpić po wyczerpaniu resursów MiGa-31, co planowano właśnie na rok 2028.

Wygląda więc na to, że prace nad MiGiem-41 posuwają się bardzo wolno. Podobnie jak i zresztą przy hucznie ogłoszonej w 2009 r. pod nazwą PAK DA koncepcji nowego rosyjskiego bombowca strategicznego.

Przyczyn jest kilka. Sankcje wprowadzone na rosyjskie przedsiębiorstwa, zerwanie współpracy z Ukrainą i kryzysy gospodarcze, które nastąpiły po aneksji Krymu i w trakcie pandemii koronawirusa sprawiają, że rozpocząć produkcję nowego modelu samolotu jest niezwykle trudno. Chodzi zwłaszcza o stworzenie nowego, perspektywicznego silnika dla takiej maszyny.

Coraz częściej mówi się więc o przedłużaniu resursów zmodernizowanych Migów-31, które – przynajmniej jeśli chodzi o kadłub – są podobno „niewyczerpalne”. Przy tym zadania, które dotychczas wykonywał MiG-31 mogą być wypełniane przez inne samoloty, pozostające na wyposażeniu rosyjskich sił powietrznych. Co prawda Su-35, MiG-29 czy wprowadzany właśnie Su-57 ustępują mu prędkością przelotową, nośnością i prędkością wznoszenia, ale z braku klasycznego myśliwca przechwytującego na razie muszą wystarczyć. Zresztą ta klasa samolotów na Zachodzie w zasadzie już zanikła, zastąpiona przez samoloty wielozadaniowe.

Po co więc szumne zapowiedzi rosyjskiego przemysłu obronnego?

Posiadanie samolotów takich jak MiG-31 czy Tu-160 było jedną z oznak bycia światowym mocarstwem. Po tamtych czasach pozostały tylko wspomnienia, tudzież liczące sobie dziesiątki lat choćby i modernizowane konstrukcje.

W najbliższych latach nie ma większych szans na opracowanie i wprowadzenie do służby nowego myśliwca przechwytującego, podobnie jak i innych zapowiadanych przełomowych rosyjskich typów uzbrojenia. Podobnie jak było w przypadku czołgu T-14 Armata czy bojowych wozów piechoty Kurganiec i Bumierang, które miały zrewolucjonizować rosyjską armię i wprowadzić ją w XXI w. Tymczasem prace nad nimi postępowały bardzo wolno, a zakupy przez wojsko realizowane są w homeopatycznych ilościach. Modernizowane są natomiast stare, sprawdzone modele uzbrojenia sowieckiej jeszcze proweniencji - czołgi T-72, transportery BTR czy bojowe wozy piechoty BMP-2.

Zapowiedzi takie wpisują się natomiast doskonale w rosyjską ofensywę propagandową. Na potrzeby wewnętrzne – nic tak dobrze nie przykryje informacji o pałacu Putina czy demonstracjach po uwięzieniu Aleksieja Nawalnego, jak pokazanie Rosji jako mocarstwa, posiadającego unikalną w skali świata broń.

Zapowiedź dotycząca stworzenia nowego supermyśliwca, dobrze przystosowanego do działań nad Arktyką stanowi też pewnie odpowiedź na ostatnie zwiększenie aktywności USA w tamtym rejonie. Niedawno nową strategię arktyczną oglosiła US Navy. Amerykańskie okręty mają częściej wyruszać w arktyczne rejsy i ćwiczyć operacje w tamtych warunkach klimatycznych. Podobny dokument opublikują również niedługo amerykańskie wojska lądowe. W przyszłości ma powstać specjalna „brygada arktyczna”, przeznaczona do zadań w tamtym rejonie, a istniejące dowództwo dywizyjne przekształcone w kwaterę operacji. Docelowo ma powstać grupa zadaniowa, zdolna przeciwstawić się bardzo aktywnym w rejonie Chińczykom i Rosjanom.

Z braku rzeczywistych sukcesów przy konstruowaniu zaawansowanych systemów uzbrojenia, dla Rosjan dobre są chociaż i zapowiedzi wyprodukowania supernowoczesnego myśliwca, który oczywiście będzie znacząco przewyższał osiągami konstrukcje reszty świata. Na razie jednak pozostaje się zadowolić sukcesami jedynie na papierze.

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 73
Czytaj także