Estonia przerzuca wojska bliżej granicy z Rosją. "Boimy się końca wojny"

Estonia przerzuca wojska bliżej granicy z Rosją. "Boimy się końca wojny"

Dodano: 
Estońscy żołnierze podczas ćwiczeń NATO na poligonie w Drawsku Pomorskim
Estońscy żołnierze podczas ćwiczeń NATO na poligonie w Drawsku Pomorskim Źródło: Wikimedia Commons / SFJZ13 / CC BY 2.0
Estonia na stałe przesuwa część swoich wojsk bliżej granicy z Rosją i wzmacnia zdolności do rażenia celów na jej terytorium.

Jak informuje "Financial Times", powołując się na estońskich przedstawicieli władz wojskowych i wywiadu, zmiana jest elementem nowej strategii "aktywnej obrony", mającej odstraszyć Rosję przed ewentualną agresją.

Jednym z najważniejszych elementów reorganizacji jest przeniesienie 1. Brygady Piechoty, głównej jednostki bojowej estońskich sił zbrojnych, z Tapy do Johvi. Tapa znajduje się około 130 km od rosyjskiej granicy, podczas gdy Johvi dzieli od niej około 50 km.

W Johvi powstają nowe obiekty przeznaczone dla żołnierzy brygady. Estonia buduje również bazę wojskową w Narwie, która w sytuacji kryzysowej będzie mogła pomieścić do tysiąca żołnierzy.

– Musimy zacząć od granicy i wygrać od pierwszych walk – powiedział płk Tarmo Kundla, dowódca 1. Brygady, w rozmowie z "Financial Times". Estoński oficer wywiadu wojskowego ocenił natomiast, że "odstraszanie nie działa", a najbliższe od jednego do czterech lat będą kluczowe dla wzmocnienia bezpieczeństwa państw bałtyckich.

Rosja spróbuje przetestować NATO w Estonii?

Estońscy dowódcy wojskowi i przedstawiciele wywiadu nie spodziewają się obecnie, by Rosja chciała w ciągu najbliższych dwóch lat rozpocząć pełnoskalową wojnę z NATO.

Obawiają się jednak, że Moskwa może w przyszłości podjąć ograniczoną operację, np. próbę zajęcia części terytorium Estonii, aby sprawdzić gotowość NATO do realizacji zasady wspólnej obrony, zapisanej w art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.

Szczególne obawy dotyczą Narwy, miasta położonego przy granicy z Rosją i zamieszkanego w dużej części przez rosyjskojęzyczną ludność.

Zmianom organizacyjnym towarzyszą inwestycje w uzbrojenie dalekiego zasięgu. Estonia podpisała kontrakty na zakup dziewięciu amerykańskich systemów artylerii rakietowej HIMARS, wraz z pociskami balistycznymi o zasięgu do 300 km, oraz dziewięciu południowokoreańskich systemów Chunmoo o podobnym zasięgu.

Oznacza to, że w przypadku konfliktu Estonia będzie mogła razić cele położone głęboko na terytorium Rosji.

W tym roku wydatki obronne Estonii mają wzrosnąć o 42 proc., do 2,4 mld euro, czyli 5,4 proc. PKB. Państwo, które nie posiada własnych sił powietrznych, pozostaje zależne od NATO w zakresie ochrony swojej przestrzeni powietrznej.

Jednocześnie Wielka Brytania zapowiedziała zwiększenie swojego kontyngentu w Estonii z 800 do 1200 żołnierzy do kwietnia przyszłego roku.

"Baliśmy się wojny na Ukrainie. Teraz boimy się jej końca"

Estońskie władze twierdzą, że sytuacja może stać się znacznie trudniejsza po zakończeniu wojny na Ukrainie. Rosja mogłaby wówczas skierować na zachód dziesiątki tysięcy doświadczonych żołnierzy, a jej przemysł obronny – działający obecnie na wysokich obrotach – nadal produkowałby uzbrojenie.

– Baliśmy się wojny (na Ukrainie). Teraz boimy się jej końca – powiedział jeden z wysokich rangą przedstawicieli estońskiego wywiadu.

Czytaj też:
"Jestem wdzięczny Donaldowi i Polsce". Zełenski rozmawiał z Tuskiem

Opracował: Damian Cygan
Źródło: Financial Times
Czytaj także