Ukraiński resort spraw zagranicznych uważa, że incydent mógł być skutkiem rosyjskich działań walki elektronicznej.
Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj poinformował na portalu X, że do zdarzenia doszło podczas operacji wymierzonej w "legalne cele wojskowe" na terytorium Rosji.
MSZ Ukrainy: Jesteśmy zaangażowani w dzielenie się wszystkimi istotnymi informacjami
"Żałujemy incydentu, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej, który mógł być wynikiem rosyjskiej wojny elektronicznej, która skierowała drony podczas operacji przeciwko legalnym celom wojskowym w Rosji" – czytamy w komunikacie. "Przepraszamy za wszelkie zakłócenia, ryzyka i obawy, które to mogło spowodować" – dodał Tychyj.
Przedstawiciel ukraińskiego resortu spraw zagranicznych zaznaczył: "Jesteśmy zaangażowani w dzielenie się wszystkimi istotnymi informacjami z naszymi litewskimi partnerami w celu ustalenia pełnych okoliczności incydentu. Będziemy kontynuować bliską współpracę, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości".
"Szczerze dziękujemy Litwie, naszej sojuszniczce, za wspieranie Ukrainy w zwalczaniu rosyjskiej agresji, która jest główną przyczyną zagrożeń bezpieczeństwa w naszym regionie" – dodał.
Niezidentyfikowanym obiekt na Litwie. Padły słowa o Polsce
Szef litewskiego MON Robertas Kaunas przekazał, że odnaleziony w niedzielę obiekt prawdopodobnie wleciał w litewską przestrzeń powietrzną od strony Polski. Jak poinformował, w związku z incydentem zaproponowano Polsce wspólne śledztwo.
"Wstępnie ustalono, że obiekt wszedł w przestrzeń powietrzną Litwy z terytorium Polski. Skontaktowałem się już z polskim ministrem obrony i poprosiłem o współpracę w celu wspólnego zbadania tego incydentu" – zakomunikował w rozmowie z dziennikarzami Kaunas, cytowany przez agencję BNS.
Czytaj też:
"Apelujemy o zachowanie spokoju". Nowy komunikat dowództwa Czytaj też:
"Do roboty!". Bosak zwrócił się do polityków w studiu
