Nikita Pietrow: Putin boi się rewolucji
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Nikita Pietrow: Putin boi się rewolucji

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Władimir Putin, prezydent Rosji
Władimir Putin, prezydent Rosji Źródło: PAP/EPA/ALEXEI DRUZHININ
Z Nikitą Pietrowem, rosyjskim historykiem i działaczem praw człowieka, wiceprzewodniczącym stowarzyszenia Memoriał rozmawia Maciej Pieczyński.

W Moskwie stanął niedawno pomnik Włodzimierza Wielkiego, księcia Rusi Kijowskiej, który przyjął chrześcijaństwo. Czy to element symbolicznego przygotowania do podboju Ukrainy?

Nie, takie stwierdzenie to teoria spiskowa.

Po co więc Putinowi pomnik kijowskiego księcia w stolicy Rosji?

Chodzi o to, by udowodnić, że obecna Rosja z centrum w Moskwie jest kontynuacją tej dawnej Rusi.

To była jednak Ruś Kijowska...

Polityka historyczna Kremla idzie w tym kierunku, by zamiast o Rusi Kijowskiej mówić o dawnej Rusi, wymazując tym samym rolę Kijowa. Wiadomo, że historia, a raczej jej instrumentalne interpretacje, służy czasem jako pretekst do podbojów terytorialnych i dyktatu ideologicznego. Jakkolwiek Putin oceniałby Ruś Kijowską, nie da się jej wymazać z pamięci. Dlatego postawienie pomnika księcia Włodzimierza w Moskwie to był błąd, nieudana sztuczka Kremla, która zamiast przekonać wszystkich, że to Rosjanie mają pierwszeństwo do spuścizny chrzciciela Rusi, wywołuje ironiczny uśmiech.

„Jak trafić do pomnika Włodzimierza? Wystarczy przejść most Kadyrowa, plac Stalina i prospekt Iwana Groźnego”. To tylko internetowy żart, ale chyba coraz bardziej realny, skoro w Orle pomnik najokrutniejszego z carów już stoi…

Co ciekawe, zwolennicy uczczenia pamięci o Iwanie Groźnym argumentują, że przecież za jego czasów w Europie inni władcy też mordowali poddanych. To absurd, bo od razu nasuwa się pytanie: Dlaczego musimy usprawiedliwiać tyrana i zbrodniarza tylko dlatego, że ktoś gdzieś tam dopuszczał się podobnych czynów?! Nie można czcić pamięci człowieka, który był personifikacją okrucieństwa. Gdy w drugiej połowie XIX w. wznoszono pomnik Tysiąclecia Rusi i umieszczono na nim imiona carów, nie zdecydowano się wymienić Iwana Groźnego. Nawet imperatorzy carskiej Rosji nie mieli więc tyle czelności, żeby wyróżnić tego władcę, z tej prostej przyczyny, że na to nie zasłużył. Dlatego pomnik Iwana Groźnego w Rosji Putina to znak…

Cały wywiad dostępny jest w 51/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 2
Czytaj także