Homomanipulacja

Homomanipulacja

Homomanipulacja
Homomanipulacja
Dodano

Nie ma i nie będzie zmiany nauczania Kościoła w kluczowych kwestiach moralnych. Jedyne, o czym można mówić, to medialne zamieszanie wywołane źle zacytowaną i od razu pokrętnie zinterpretowaną wypowiedzią papieża Franciszka- pisze w najnowszym wydaniu Do Rzeczy Tomasz P. Terlikowski.

-Papież wspiera księży gejów, nie ocenia homoseksualistów, zmienia nauczanie Kościoła – można było przeczytać na portalach internetowych, w liberalnych gazetach, a także na czerwonych paskach telewizji informacyjnych. Komentatorzy – szczególnie znani z własnej niewiary – już zaczęli wieszczyć wyraźne przesunięcie Kościoła w lewą stronę, odrzucenie homofobii, a nawet koniec walki z cywilizacją śmierci. Nie zabrakło też takich, którzy – tak jak Jacek Żakowski – oznajmili, że ta wypowiedź oznacza początek schizmy w polskim Kościele, którą przeprowadzić mają anonimowi komentatorzy portalu Fronda.pl i która oznaczać będzie oczyszczenie Kościoła z katotalibów, którzy wreszcie go opuszczą i sprawią, że Polska będzie wyglądać jak pobojowisko.

Liberalni komentatorzy z radością zaczęli też zacierać ręce, ciesząc się, że już za chwileczkę, już za momencik papież zrezygnuje z uznania aktów homoseksualnych za grzech, a może nawet uzna za grzech ciężki i wykluczający z Kościoła homofobię. W całym tym zamieszaniu zniknęły zaś słowa samego Franciszka, który w istocie nie powiedział niczego nowego poza tym, co już wiemy z Katechizmu Kościoła katolickiego (do którego zresztą odesłał dziennikarzy na koniec swojej wypowiedzi).

Aby to dostrzec, trzeba jednak zacząć od faktów. Cała medialna afera zaczęła się od krótkiego pytania o lobby homoseksualne w Kościele. „Mówiła pani o »lobby gejowskim«: tak dużo się o tym pisze. Jak dotąd nie znalazłem w Watykanie nikogo, kto by przedstawiał się z identyfikatorem »gej«. Mówią, że tacy są. Sądzę, że jeśli ktoś znajduje się w obliczu osoby o takiej orientacji, musi odróżnić fakt homoseksualizmu od uprawiania lobbingu, bo wszelkie lobbowanie nie jest dobre. Lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem. Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Pana Boga, ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby ją osądzać? Katechizm Kościoła katolickiego wyjaśnia to tak pięknie, że tych osób nie należy z tego powodu marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa. Problemem nie jest posiadanie tej skłonności, nie – musimy być braćmi. To jedna kwestia, inną jest natomiast lobbing, zarówno lobbing biznesowy, polityczny czy lobbing masoński – tak wiele lobbowania. To jest dla mnie najpoważniejszy problem” – odpowiedział na to pytanie papież Franciszek. (...)

„Obrzydliwość w oczach Pana”, czyli biblijne korzenie doktryny

Pierwszym i najbardziej jednoznacznym źródłem doktryny katolickiej jest antropologia Księgi Rodzaju, która jednoznacznie wskazuje, że akt płciowy zachodzić może i ma sens wyłącznie między mężczyzną a kobietą, którzy zostali dla siebie stworzeni i którzy zjednoczeni tworzą obraz pełni człowieczeństwa, a także przekazują dalej życie. Podwojenie męskości takiego efektu nie daje, podobnie zresztą jak podwojenie kobiecości. „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” – przypomina też Księga Kapłańska (Kpł 18, 22), której autorzy całkowicie jednoznacznie oświadczają, że sodomia (podobnie jak zdrada małżeńska, składanie dzieci w ofierze bożkom, zoofilia, kazirodztwo) wyklucza z narodu wybranego.

Starotestamentowe potępienia zachowują swoje znaczenie także w Nowym Testamencie. „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9–10) – przypomina św. Paweł w I Liście do Koryntian, nawiązując tym samym do Księgi Kapłańskiej. Teologiczne i filozoficzne rozwinięcie tego potępienia „mężczyzn współżyjących ze sobą” znajduje się w Pawłowym Liście do Rzymian. Apostoł Narodów uznaje, że oddawanie się aktom homoseksualnym bierze się z odrzucenia istnienia Stwórcy, a co za tym idzie – odrzucenia przekonania o istnieniu „prawa naturalnego” czy projektu zawartego także w cielesności. (...)

Cały artykuł Tomasza P. Terlikowskiego w najnowszym wydaniu Do Rzeczy.

Czytaj także

 0

Czytaj także