Komu pozwolą być katolikiem?

Komu pozwolą być katolikiem?

Komu pozwolą być katolikiem?
Komu pozwolą być katolikiem?
Dodano
Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie apostazji jest w istocie próbą zniszczenia autonomii Kościoła wobec państwa -  pisze w najnowszym wydaniu Do Rzeczy Tomasz P. Terlikowski.

Decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie apostazji i dokumentów Kościoła trudno określić inaczej niż jako kuriozalną. Oznacza ona bowiem – ni mniej, ni więcej – że państwo uznało się za władne ingerować w tak oczywiste prawo autonomicznej i równoprawnej wobec niego instytucji, jaką jest Kościół, jak członkostwo w nim. Sędzia Małgorzata Jaśkowska zdecydowała, że apostazja, czyli odejście od Kościoła, powinna być regulowana przez prawo pań- stwowe, a nie religijne, a Kościół – w zakresie własnej sakramento- logii – ma podlegać decyzjom państwa. Z tego zaś wynika – nawet jeśli sędzia nie zdaje sobie z tego sprawy – że Kościół przestał być równorzędnym partnerem i instytucją autonomiczną wobec pań- stwa, a został przez nie sprowadzony do poziomu każdego innego stowarzyszenia, o którego wewnętrznym prawie decyduje prawo państwa, a nie wola jego członków.

I nie może tego przesłonić fakt, że sędzia Jaśkowska zapewnia, iż „stosunki między związkiem wyznaniowym a państwem regulowane są na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności”. Chwilę potem dodała bowiem, że „związki wyznaniowe podlegają jednak przepisom prawa powszechnego”, i podkreśliła, że wystąpienie z Kościoła katolickiego powinno być rozpatrywane na gruncie prawa powszechnego, gdyż dotyczy wolności sumienia i wyznania oraz danych osobowych. (…)

Idąc dalej, możemy sobie łatwo wyobrazić, że państwo uzna, iż – z jakichś powodów – może decydować nie tylko o tym, kto prze- stał być katolikiem, ale także o tym, kto nim jest albo kto może nim zostać. Tak przez całe lata było w Szwecji, gdzie luteraninem, członkiem Kościoła Szwecji, stawał się automatycznie każdy urodzony Szwed, chyba że jego rodzice zadeklarowali inaczej. Chrzest był w istocie rytualnym dodatkiem do decyzji admini- stracyjnej. Możemy jednak sobie wyobrazić także inny kierunek zmian. W Związku Sowieckim dość długo obowiązywał zakaz wychowania religijnego dzieci, a co za tym idzie – również ich chrzczenia. Państwo albo jakiś genialny sędzia mogą więc zdecy- dować także w Polsce, że Kościół nie ma prawa – bez jednoznacz- nego aktu woli – podejmować decyzji o chrzcie dziecka, które naznacza przecież całą jego przyszłość, i w związku z tym zakazać chrztu niemowląt czy dzieci. Niemożliwe? (…)

foto: http://pixabay.com/en/cross-stations-of-the-cross-175824/

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 4/2014
Cały artykuł dostępny jest w 4/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także