Jak uratowała życie Kaczyńskiemu

Jak uratowała życie Kaczyńskiemu

Dodano
Ona ocaliła go od śmierci, a on się w niej podkochiwał. On został później ojcem Jarosława i Lecha Kaczyńskich, a ona ciocią Bronisława Komorowskiego.

Była druga połowa sierpnia, trwały zacięte powstańcze walki. Miasto płonęło – opowiada Helena Wołłowicz. – Razem z oddziałem znajdowałam się na kwaterze na Puławskiej 132. Tam odnalazł mnie Rajmund Kaczyński. Zaproponowałam, abyśmy razem poszli na świeży grób jednego z naszych poległych kolegów. Żachnął się, że dopiero co do mnie przyszedł, a mnie już gdzieś niesie. Chciał usiąść, porozmawiać. Ja się jednak upierałam, ogarnęło mnie jakieś dziwne uczucie, wiedziałam, że muszę natychmiast wyjść z tego budynku. Kaczyński ustąpił i wyszliśmy. Pokonaliśmy może pięćdziesiąt metrów, gdy nagle za na- szymi plecami rozległ się potworny huk. Odwróciliśmy się i nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. Niemiecki pocisk uderzył dokładnie w budynek, który opuściliśmy. Wszyscy, którzy w nim zostali, zginęli”. (…)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 21/2014
Cały artykuł dostępny jest w 21/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 0

Czytaj także