Wielka podmiana faktycznie może dać lewicy korzyści. Dane dotyczące tego, jak głosują imigranci, są zwykle niepełne, w niektórych krajach, jak we Francji, fragmentaryczne, ale pokazują niezmienną prawidłowość: imigranci z egzotycznych lokalizacji czy państw muzułmańskich częściej oddają głosy na ugrupowania lewicowe.
Gdyby Irene Montero była marginalnym politykiem z kanapowej partyjki, być może jej wystąpienie można by uznać jedynie za komiczne. Aczkolwiek niektórym ton i gestykulacja mogłyby się zbyt mocno kojarzyć z pewnym austriackim malarzem. Montero nie jest jednak nikim.
Karierę polityczną zaczęła już w wieku 16 lat, gdy w 2004 r. wstąpiła do Związku Młodzieży Komunistycznej Hiszpanii (tak, taki w Hiszpanii istnieje – Unión de Juventudes Comunistas de España – i wprost odwołuje się do marksizmu-leninizmu). Dziesięć lat później Irene Montero odnalazła się znakomicie w skrajnie lewicowym ugrupowaniu Podemos (Możemy), które od biedy można uznać za odpowiednik polskiego Razem, obie formacje są w tej paneuropejskiej partii politycznej.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
