P olska jest krajem katolickim – wierni innych wyznań czy religii stanowią niewielką część społeczeństwa. Wyjątkiem jest tylko prawosławie, zawsze silne na wschodzie kraju, ostatnio wzmocnione jeszcze przez imigrację z Ukrainy. Z prawosławnymi katolicy dogadują się jednak dobrze – Cerkiew ma przecież ważne sakramenty, ma kapłaństwo. Dialog jest w tym wypadku prosty, naturalny, często po prostu sąsiedzki. Zresztą to nie na nim skupiają się wysiłki hierarchii. Ta promuje raczej kontakty z protestantami, muzułmanami i żydami. Problem w tym, że w większości regionów Polski takie osoby po prostu… trudno znaleźć. Na przykład protestanci według danych zebranych przez GUS stanowią 0,3 proc. ludności Polski. Największa z ich wspólnot, tzw. Kościół luterański, liczy sobie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy wiernych. Muzułmanie? Nikt nie wie, ilu ich jest – najwyżej kilka tysięcy Tatarów, do tego bliżej nieokreślona liczba imigrantów zarobkowych, przebywających w Polsce często tylko okresowo.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
