Zandberg: Dziwicie się, że dziennikarz "ujawnia" chorobę na podstawie plotek?

Zandberg: Dziwicie się, że dziennikarz "ujawnia" chorobę na podstawie plotek?

Dodano: 
Adrian Zandberg (partia Razem)
Adrian Zandberg (partia Razem) Źródło: PAP / Leszek Szymański
Adrian Zandberg nie kryje oburzenia zachowaniem Jacka Nizinkiewicza. Dziennikarz napisał, że Szymon Hołownia choruje na depresję.

23 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją. W "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł autorstwa Jacka Nizinkiewicza, który napisał, że Szymon Hołownia zmaga się z depresją.

"Wie to jego otoczenie, mówił to swoim bliskim, współpracownikom oraz przyjaciołom. Z kilku niezależnych źródeł wiem, że Hołownia od miesięcy leczy się. Stąd też ograniczona aktywność medialna i śladowa aktywność publiczna" – czytamy.

Hołownia reaguje na tekst o depresji

Na artykuł w "Rz" zareagował sam Hołownia. Były marszałek Sejmu nie informował wcześniej publicznie, jakoby zmagał się z depresją. Polityk podkreślił, że dziennikarz nie kontaktował się z nim przed publikacją tekstu. "Istotnie, fala nienawiści, jakiej doświadczyłem (...) po zaprzysiężeniu prezydenta RP oraz moich rozmowach z politykami opozycji (nie pierwszych, nie ostatnich, ale sprzedanych w odpowiednio sensacyjny sposób), rzucone na tło sześcioletnich, wyczerpujących zmagań z polityką, nie pozostały bez wpływu na stan mojego zdrowia. O wszystkim, o czym uznam za stosowne, że chcę publicznie opowiedzieć, z pewnością opowiem w swoim czasie. Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory. Gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość" – oznajmił.

"Nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami. Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły. Chcę wierzyć, że zamiast zdzierać ze mnie bandaże i pokazywać je tłumom, będziesz odtąd raczej tymi samymi rękami trzymał za mnie kciuki" – zwrócił się do Nizinkiewicza Hołownia.

Zandberg: Jest popyt, jest podaż

"Dziwicie się, że dziennikarz »ujawnia« chorobę na podstawie plotek?" – zapytał we wpisie na platformie X Adrian Zandberg, współprzewodniczący partii Razem. "Nie dziwcie się – jest popyt, jest podaż. Na ten towar są klienci, wytrenowani przez 20 lat w plemiennej nienawiści. Lubią świeżą padlinkę. Zresztą wróg to nie człowiek. Kliki wpadną. Opłaci się" – skomentował.

twitter

To nie pierwszy raz, gdy w mediach ukazał się artykuł dotyczący rzekomej choroby polityka. W grudniu na łamach "Gazety Wyborczej" pojawił się tekst, w którym Wojciech Czuchnowski stwierdził, że poznał nazwy leków, które przyjmował szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Publikacja spotkała się z lawiną oburzenia. O natychmiastowe wszczęcie postępowania ws. wycieku danych zwróciła się do organów ścigania Naczelna Izba Lekarska.

Program zapobiegania zachowaniom samobójczymCzytaj też:
Hiena Roku 2025 dla dziennikarza "Gazety Wyborczej". "Jednogłośna decyzja"

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: X
Czytaj także