Z życia artystycznych elit Rzeczypospolitej. Reżyserka Joanna Krauze de Lendorff, wcześniej znana jako Joanna Kos-Krauze, w trakcie przygotowań do filmu „Ptaki śpiewają w Kigali” miała – jak opowiada ocalały z ludobójstwa w Rwandzie Gilbert Seziraha – zachować się wobec niego następująco: „Leżałem na podłodze i płakałem, a ona krzyczała na mnie, kopała, szturchała nogą. Mówiła, że mam wypier….., że jestem złym człowiekiem, pijakiem. I że nigdy nie znajdę pracy”.
Tak wynika z tekstu Magdaleny Rigamonti w Onecie, przypominającym o innych, najdelikatniej mówiąc, nieetycznych zachowaniach współtwórczyni takich obrazów jak „Plac Zbawiciela” czy „Papusza”. A „Ptaki śpiewają w Kigali”, dostępny w TVP VOD, poświęcony jest nie czemu innemu, a ludobójstwu w Rwandzie i konsekwencjach tej tragedii dla tych, którzy przeżyli i na zawsze już naznaczeni zostali traumą.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
