Miejska Komisja ds. Referendum w Krakowie poinformowała w poniedziałek rano o odwołaniu z urzędu prezydenta miasta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Frekwencja w głosowaniu nad odwołaniem prezydenta miasta wyniosła 29,99 proc. przy wymaganym progu 26,98 proc. Dzięki temu wynik jest skuteczny.
Poinformowano, że w głosowaniu dotyczącym prezydenta uczestniczyło 176 228 mieszkańców. Zdecydowana większość, bo 171 581 osób, opowiedziała się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego. Przeciw było 3 631 mieszkańców. Do uznania referendum za wiążące potrzebnych było co najmniej 158 555 osób.
Polityk KO zabrał głos w poniedziałek rano. "Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem. Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum – zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni" – napisał w serwisie X.
"Naturalne pole bitwy". Chodzi o znane miasto
Czy kolejne miasta podzielą los Krakowa. Głos w tej sprawie zabrał w poniedziałek poseł Konfederacji Michał Wawer, który był gościem RMF FM.
Parlamentarzysta wypowiadał się zachowawczo, jeśli chodzi o potencjalną serię referendów w kolejnych miastach. – To nie politycy decydują o powodzeniu takich inicjatyw, tylko realne niezadowolenie mieszkańców – powiedział Wawer.
Wśród miast, gdzie mogłoby dojść do takich głosowań, poseł Konfederacji wymieniał Wrocław, Lublin i Rzeszów. W stolicy Dolnego Śląsku już dwukrotnie mogło dojść do referendum, ale nie zebrano wymaganej liczby podpisów. – Atmosfera wokół prezydenta Sutryka jest bardzo zła – ocenił Michał Wawer. Z kolei Lublinie, według polityka, narasta niezadowolenie związane m.in. z napływem zagranicznych studentów. Rzeszów nazwał zaś "naturalnym polem bitwy".
Wawer przyznał, że kandydatem Konfederacji na prezydenta Krakowa będzie Bartosz Bocheńczak, szef krakowskich struktur partii Nowa Nadzieja. – Jest przedsiębiorcą, związanym z Krakowem, prowadził tu różne biznesy – zaznaczył parlamentarzysta.
Czytaj też:
Andrzej Duda kandydatem na prezydenta? Jest głos z PiSCzytaj też:
Kosiniak-Kamysz: Teraz zadaniem jest poważny prezydent dla Krakowa
