Majchrowski: Miszalski przegrał przez falę hejtu

Majchrowski: Miszalski przegrał przez falę hejtu

Dodano: 
Jacek Majchrowski
Jacek Majchrowski Źródło: PAP / Jacek Bednarczyk
Były wieloletni prezydent Krakowa Jacek Majchrowski skomentował odwołanie z funkcji Aleksandra Miszalskiego.

Miejska komisja referendalna podała oficjalne wyniki referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Frekwencja w głosowaniu nad odwołaniem prezydenta miasta wyniosła 29,99 proc. przy wymaganym progu 26,98 proc. Dzięki temu wynik jest skuteczny.W głosowaniu dotyczącym prezydenta uczestniczyło 176 228 mieszkańców. Zdecydowana większość, bo 171 581 osób, opowiedziała się za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego.

Jednocześnie nie udało się odwołać Rady Miasta.

– Zawsze jest tak, że głosują ci, którzy są przeciwko. Liczyłem na to, że referendum będzie nieważne. Największym błędem Miszalskiego było jego otoczenie. Przegrał, bo musiał się zmierzyć z falą hejtu – powiedział w RMF24 prof. Jacek Majchrowski. Były prezydent Krakowa podkreślił, że nie zamierza startować w wyborach na prezydenta miasta. – Przemyślałem i postanowiłem nie kandydować w ostatnich wyborach, wycofać się już z życia publicznego. Mam swoje lata. Trzeba trochę odpocząć – mówił. Majchrowski ocenił, że jego następca został odwołany, bo "musiał się zmierzyć z falą hejtu". – Przegrał dlatego, że miał zrobioną taką całą falę hejtu, płaconą przez swojego kontrkandydata. Zeszło się kilka elementów. To była cała koncepcja dotycząca odwołania i prezydenta, i rady – powiedział.

Pytany o następcę Miszalskiego, wskazał, że widzi "dwie osoby, które są dobre i przygotowane do rządzenia Krakowem, ale nie chcą kandydować". – To Małgorzata Wassermann i Monika Piątkowska – stwierdził Majchrowski. Wassermann to poseł PiS, a Piątkowa senator KO.

Miszalski zabrał głos. "Chcę zaapelować o jedno"

Polityk KO zabrał głos w poniedziałek rano. "Mieszkańcy Krakowa podjęli decyzję. Przyjmuję ją z szacunkiem. Dziękuję wszystkim Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum – zarówno tym, którzy mnie wspierali, jak i tym, którzy byli wobec mnie krytyczni" – napisał w serwisie X.

"Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ważną lekcją. Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem. Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie. Ale nigdy nie przestałem myśleć o Krakowie z troską i odpowiedzialnością. Przed naszym miastem są wielkie wyzwania: plan ogólny, transport, mieszkania, rozwój komunikacji i jakość życia. Dlatego dziś chcę zaapelować o jedno – żeby po tym referendum Kraków potrafił znowu być wspólnotą. Bo niezależnie od politycznych sporów wszyscy gramy do jednej bramki. Dziękuję za ten wspólny czas. I dziękuję za możliwość pracy dla Krakowa" – zakończył.

Czytaj też:
Bogucki: Tusk i ekipa otrzymali trzy potężne ciosy

Źródło: RMF 24 / X
Czytaj także