Spór dotyczy około 60 mln dawek szczepionek zamówionych w ramach unijnej umowy zawartej w 2021 r. Polska ostatecznie nie odebrała części dostaw i nie zapłaciła za nie, argumentując, że sytuacja pandemiczna uległa zmianie. Według koncernu umowa powinna zostać zrealizowana zgodnie z zapisami, niezależnie od okoliczności.
Odpowiedzialności nie chce współdzielić Komisja Europejska. Rzeczniczka KE Siobhan McGarry zaznaczyła, że państwa członkowskie same decydowały o zawarciu umów i liczbie zamawianych dawek.
Jak donosi RMF FM, belgijski sąd nadal nie przesłał Polsce kopii wykonawczej wyroku. Dopóki pismo nie zostanie dostarczone, nie rozpocznie się 60-dniowy termin, w którym rząd może złożyć odwołanie od orzeczenia.
– Rozważamy też złożenie wniosku do sądu o zawieszenie wykonalności wyroku na czas rozpatrzenia apelacji. W prawie belgijskim jest obowiązek zapłacenia zasądzonej kwoty przed złożeniem apelacji – powiedziała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.
Polska uniknie zapłaty kary?
Tymczasem, jak wynika z analizy Business Insider Polska, państwo polskie przeznacza znaczące środki publiczne na refundację leków Pfizera, co może stanowić argument w rozmowach z koncernem. Według danych przytaczanych przez Business Insider, w 2025 r. wydatki na refundację leków w Polsce wyniosły 28,5 mld zł. Z tej kwoty 919 mln zł trafiło do produktów Pfizera — to wzrost o 131 proc. rok do roku (z 399 mln zł w 2024 r.). Business Insider podkreśla, że tak duży wzrost wynikał m.in. z objęcia refundacją szczepionki przeciw RSV o nazwie Abrysvo, na którą przeznaczono 448,4 mln zł.
Jak zauważa portal, rynek farmaceutyczny w dużej mierze opiera się na środkach publicznych, a decyzje państw mają kluczowe znaczenie dla przychodów koncernów. W tym kontekście skala refundacji może być postrzegana jako "nieformalny argument" po stronie polskiego rządu w sporze z Pfizerem.
Czytaj też:
USA blokują raport o szczepionkach na COVID-19Czytaj też:
Polacy mają zapłacić Pfizerowi. Dziennikarka przypomina o przymusie KE
