Westerberg w rozmowie z Money.pl podkreśla, że system emerytalny powinien być stabilny, tzn. działać dobrze w długiej perspektywie niezależnie od okoliczności.
– To oznacza, że musi być odporny nie tylko na zmiany demograficzne, ale też ewentualne kryzysy finansowe, zawirowania na rynku pracy oraz zaburzenia makroekonomiczne – tłumaczy.
Wasterberg podkreśla, że szwedzki system jest przejrzysty, a wysokość emerytury jest uzależniona od dochodów w cyklu życia. – To stwarza bodźce do dłuższej pracy, co właśnie zwiększa odporność systemu na starzenie się ludności – dodała.
Jak wskazała, stopa składki jest ustalona na 18,5 proc. podstawy wymiaru, czyli około 93 proc. wynagrodzenia brutto. To ustalenie nie podlega zmianom.
– Aby osiągnąć wystarczająco wysokie świadczenie w tym systemie – czyli nie uwzględniając pracowniczych planów emerytalnych – trzeba przepracować odpowiednią liczbę lat – mówiła. Jak stwierdziła, każdy dodatkowy rok pracy zwiększa emeryturę o około 8 proc. rocznie.
Szwecja podnosi wiek emerytalny
Wasterberg podkreśla, że wielu Szwedów nie odkładało momentu przejścia na emeryturę, co przekłada się na niższe świadczenia. Jej zdaniem ta sytuacja przekładała się na ryzyko, że ludzie zaczną tracić zaufanie do systemu emerytalnego.
– Aby temu zapobiec, zaczęliśmy stopniowo podwyższać wiek emerytalny. Przez wiele lat wynosił on 65 lat, w 2023 r. wzrósł do 66 lat, a w tym roku do 67 lat. Przy czym dla większości Szwedów ten wiek to jest tylko pewna rekomendacja. Wiążący jest tylko w przypadku emerytury gwarantowanej. Pozostali ubezpieczeni mogą zacząć pobierać emeryturę nieco wcześniej, choć ten próg też jest podwyższany. Obecnie wynosi 64 lata. Mimo to podwyższanie tego rekomendowanego wieku emerytalnego przynosi efekty, ludzie decydują się pracować dłużej – stwierdziła w rozmowie z Money.pl.
Czytaj też:
Niemcy boją się o emerytury. Wszystko przez te słowaCzytaj też:
Pieniądze z Orlenu dla zagranicznych emerytów? Obajtek: Ruchy szaleńców
