Deutsche Welle zwraca uwagę, że emerytury, będące zabezpieczeniem na czas po zakończeniu aktywności zawodowej, od wielu lat są za Odrą tematem niezwykle drażliwym.
– Ustawowe ubezpieczenie emerytalne samo w sobie będzie co najwyżej podstawowym zabezpieczeniem na starość. Nie będzie już w stanie w dłuższej perspektywie zapewnić utrzymania standardu życia – powiedział Friedrich Merz w przemówieniu, wygłoszonym podczas wydarzenia organizowanego przez Federalny Związek Niemieckich Banków w Berlinie.
Emerytury w Niemczech. Ostra krytyka słów Merza
Jak zaznaczył kanclerz Niemiec, niezbędne są dodatkowe, kapitałowe elementy zakładowego i prywatnego systemu ubezpieczeń emerytalnych, w dodatku w znacznie większym zakresie niż obecnie. Teraz system opiera się w znacznym stopniu na dobrowolności. "W praktyce oznaczałoby to silniejsze oparcie przyszłego systemu na akcjach oraz innych formach inwestycji finansowych. Strategia ta budzi jednak kontrowersje, ponieważ rynki giełdowe podlegają znacznym wahaniom kursu, a zyski z jednego okresu mogą przekształcić się w straty w kolejnym i odwrotnie" – czytamy na dw.com.
Wypowiedź Friedricha Merza ostro skrytykowała na antenie telewizji ARD minister pracy i spraw społecznych Bärbel Bas. Socjaldemokratyczna polityk oceniła, że kanclerz Niemiec "sprawił wrażenie, że ludzie powinni obecnie zabezpieczać się wyłącznie prywatnie". Jej zdaniem, słowa Merza zostały przez wiele osób odebrane w taki sposób, że "nie otrzymają nawet przyzwoitej emerytury".
Deutsche Welle zwraca uwagę, że konflikt między partiami koalicji rządzącej CDU/CSU i SPD toczy się konflikt o kształt systemu emerytalnego, który może stanowić zapowiedź dalszego wzrostu napięć w ekipie rządzącej.
Koalicja powołała komisję ds. emerytur, która do końca czerwca ma przedłożyć swoje rekomendacje.
Kłopoty Niemców. Muszą oszczędzać
Jak podaje "Der Spiegel", powołując się na badanie Instytutu Forsa, aż 58 proc. Niemców w ostatnim czasie ograniczyło swoje codzienne wydatki z powodu wzrostu cen, będącego pokłosiem ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Ekonomiści są zdania, że stopa inflacji może przekroczyć trzy proc. po raz pierwszy od końca 2023 roku.
W obecnej sytuacji Niemcy muszą zaciskać pasa. Trudna sytuacja materialna zmusza ich do zmiany przyzwyczajeń. Z najnowszego sondażu wynika, że 76 proc. badanych rzadziej jada na mieście, a 69 proc. kupuje mniej żywności.
Z kolei dwie trzecie Niemców przyznaje, że kupuje mniej paliwa. Obecnie benzyna kosztuje za Odrą ok. 2,20 euro za litr, a olej napędowy – 2,31 euro za litr. Wspomniane stawki są wyższe o około 50 eurocentów w porównaniu z cenami z połowy lutego.
Spośród respondentów, którzy przyznają się do posiadania oszczędności, aż 59 proc. podkreśla, że ogranicza wydatki na podróże i rozrywkę. Natomiast 31 proc. użytkowników samochodów spalinowych w Niemczech relacjonuje, że korzysta z samochodu mniej niż jeszcze kilka tygodni temu.
Czytaj też:
Niemcy na polskich stacjach paliw. Prawdziwy szturmCzytaj też:
Niemiecki polityk stawia za przykład Polskę. "Sytuacja się odwróciła"
