Program dobrowolnych odejść w Polskiej Grupie Górniczej został uruchomiony po nowelizacji ustawy górniczej i jest elementem stopniowego zmniejszania zatrudnienia w związku z wygaszaniem części wydobycia. PGG zakładała, że w 2026 r. zatrudnienie zmniejszy się o ok. 4,3–5 tys. osób, z czego ok. 3,6 tys. ma skorzystać z odpraw i urlopów osłonowych.
Górnicy mogą otrzymać 170 tys. zł jednorazowej odprawy lub skorzystać z nawet 5-letniego urlopu. Jednak przyjęcie odprawy oznacza dożywotni, absolutny zakazem powrotu do pracy w strukturach kopalni. Z odprawy w wysokości 170 tys. zł mogą skorzystać osoby, które nie kwalifikują się do urlopu górniczego. Warunki, które trzeba spełnić, to: zatrudnienie pod ziemią lub na powierzchni kopalni, minimum trzyletni staż pracy w spółce, więcej niż 12 miesięcy do momentu uzyskania uprawnień emerytalnych.
"Rozdzwoniły się telefony"
Jeden z górników, który wybrał odprawę, to 29-letni Mateusz Moskwa z Rybnika. Górnik-elektryk zdecydował się na odejście z Polskiej Grupy Górniczej, przyjmując 170 tys. zł jednorazowej odprawy pieniężnej. W rozmowie z Onetem przyznaje, że jego decyzja wywołała spore poruszenie.
– Jedni kibicują, inni przeliczają moje pieniądze. Rozdzwoniły się też telefony od starych znajomych. Część chłopaków dostała motywacyjnego kopa. Mówią: on poszedł, to ja też skorzystam – opowiadał. Jak mówi, pieniądze z odprawy zamierza zainwestować w nieruchomość lub ziemię pod Rybnikiem. Część kwoty przeznaczy też na dalsze kursy i podnoszenie kwalifikacji. Przekonuje, że już teraz, jako fotograf i filmowiec ślubny, jest w stanie zarobić nawet trzykrotność swojej dawnej górniczej pensji.
Dla pracowników, którzy decydują się na urlop górniczy (do pięciu lat) lub urlop dla pracowników zakładów przeróbki węgla (do czterech lat), przygotowano inne warunki. W tym czasie pracownik otrzymuje 80 proc. swojego wynagrodzenia, ale nie świadczy już pracy. Dotychczas z różnych form osłon skorzystało 1,75 tys. pracowników PGG, z czego 630 osób zdecydowało się na jednorazową odprawę.
